UE gani Niemców: "Nie wolno popadać w histerię"

Komisarz ds. socjalnych László Andor jest przekonany, że apele niemieckich polityków o zaostrzenie regulacji wobec imigrantów są podważeniem podstawowych swobód w Unii. "Nie wolno popadać w histerię".

Andor kategorycznie odrzuca wszelkie żądania zaostrzenia reguł imigracji dla obywateli innych państw członkowskich UE. Jak powiedział w wywiadzie dla gazety "Die Welt", należy bezwzględnie stawać w obronie podstawowych praw, jak swoboda przemieszczenia się i osiedlania, a na zjawisko migracji nie wolno reagować histerycznie. Unijne ustawy zawierają cały szereg klauzul chroniących przed nadużyciami - "nie chcemy ani nie potrzebujemy żadnych nowych ustaw dla ograniczenia imigracji", powiedział komisarz UE.

"Trzeba wziąć się za rozwiązanie problemów"

Reklama

Komisarz Andor przyznał jednocześnie, że dla niektórych miastach napływ imigrantów z UE może stać się obciążeniem, na przykład w dziedzinie oświaty, na rynku mieszkaniowym czy w systemie świadczeń socjalnych. "Trzeba rozwiązywać te problemy, na przykład przeznaczając na to część dodatkowych wpływów podatkowych od zagranicznych pracowników, którzy przybyli do danych miast", powiedział László Andor. Tworzenie nowych barier dla zagranicznych pracowników nie jest żadnym rozwiązaniem, zaznaczył.

Poza tym, jego zdaniem, państwa członkowskie UE mogą w przyszłości czerpać 2 procent z miliardowego budżetu socjalnego UE na cele integracji imigrantów w miastach i gminach. Komisja Europejska przygotowuje także program treningów online, który ma pomóc urzędników władz miejskich i gminnych w pełnym zrozumieniu i stosowaniu unijnych przepisów odnośnie swobód przysługujących obywatelom UE.

"W razie czego stosować łagodne naciski"

Także przewodniczący SPD, wicekanclerz Sigmar Gabriel przyznał w wywiadzie dla tabloidu "Bild", że są problemy z zagęszczeniem ludności napływowej w niektórych większych miastach; ludzie ci są często bez pracy, są nielegalnie samozatrudnieni lub mieszkają w warunkach uwłaczających godności człowieka. Miasta pozostawia się same z tymi problemami, przyznał Gabriel, dodając:. "I miastom i tym ludziom trzeba pomóc". Jednocześnie musi być zwalczana bieda w krajach, skąd ludzie ci pochodzą. na te cele UE przeznacza odpowiednie środki, ale ani Bułgaria ani Rumunia z nich nie korzystają. "Tu może wykazać się niemiecki rząd i wspomóc te państwa - i w razie czego stosować łagodne naciski"

Gorąca debata

Z dniem 1 stycznia 2014 Bułgarzy i Rumuni mają pełny dostęp do niemieckiego rynku zatrudnienia. Nie potrzebują oni ani wizy ani żadnego zezwolenia na pracę w UE. Na kilka dni przed tą datą bawarska CSU zaczęła domagać się wprowadzenia utrudnień wobec nich w dostępie do niemieckich świadczeń socjalnych, jak na przykład 3-miesięcznego okresu karencyjnego przed wypłatą zapomóg socjalnych. Politycy chadecji domagają się również wydawania zakazu wjazdu dla osób, które wyłudzały już świadczenia socjalne w Niemczech. Europoseł chadecji Elmar Brok domagał się wręcz pobierania od nich odcisków palców.

afp, dpa / Małgorzata Matzke, red.odp.: Bartosz Dudek, Redakcja Polska Deutsche Welle


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje