Ukraina: Kliczce nie pozwolono wylądować w Kijowie

Ukraińskie władze nie zezwoliły na lądowanie w Kijowie samolotu z Witalijem Kliczko na pokładzie. Słynny pięściarz, a także lider opozycyjnej partii UDAR, chciał wziąć udział w masowych protestach przeciwko decyzji władz o odłożeniu podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.

Ostatecznie Witalij Kliczko wylądował w Krzywym Rogu, oddalonym o około trzysta kilometrów od ukraińskiej stolicy. Stamtąd, udał się do Kijowa samochodem.

Reklama

W protestach bierze udział jego młodszy o 5 lat brat, również słynny bokser - Władimir. 

Masowe demonstracje do szczytu w Wilnie?

Podczas proeuropejskich manifestacji w Kijowie doszło do przepychanek z milicją przed budynkiem Rady Ministrów. Najpierw ktoś z tłumu rzucił świece dymne. Później protestujący próbowali szturmować siedzibę rządu. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i demonstranci zrezygnowali ze szturmu. 

W manifestacji bierze udział ponad 100 tysięcy osób. Żądają, aby rząd odwołał swoją decyzję o odłożeniu podpisania umowy stowarzyszeniowej z Brukselą

Przywódcy ukraińskiej opozycji apelują do Ukraińców o pozostanie na ulicach Kijowa do szczytu w Wilnie, czyli co najmniej do czwartku. Oponenci władz nadal liczą, że te zmienią swoją decyzję o odłożeniu podpisania umowy stowarzyszeniowej i zrobią to na litewskim szczycie Partnerstwa Wschodniego.

List do demonstrantów od Julii Tymoszenko przeczytała jej córka. Była premier podkreśla w nim, że umowa stowarzyszeniowa musi być podpisana na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Demonstranci, jej zdaniem, muszą żądać od władz podjęcia takiej decyzji. "I w dzień i w nocy będziemy na placach. Musimy wziąć wszystkich swoich bliskich i zorganizować prawdziwą bojową pokojową europejską armię. Tylko wtedy osiągniemy rezultat"- mówiła.

"Kraj jest gotowy do zmian, do walki o swoją przyszłość"

Jurij Łucenko, który w więzieniu spędził za czasów Wiktora Janukowycza prawie 2,5 roku skazany w procesie politycznym, powiedział, że dzisiejszy stutysięczny wiec pokazał iż Ukraińcy popierają opozycję: " Do wczoraj mieliśmy wątpliwości, czy opozycja ma poparcie ulicy. Dziś widzimy, że kraj jest gotowy do zmian, do walki o swoją przyszłość"- wyjaśniał. 

Opozycjoniści mają zamiar protestować na placu Niepodległości oraz pikietować organy władzy centralnej: parlament, rząd i siedzibę prezydenta co najmniej do czwartku. \

Od dawna w Kijowie nie było tak licznej manifestacji. Biorą w niej udział mieszkańcy stolicy, a także osoby spoza Kijowa, które zostały przywiezione w zorganizowanych grupach przez opozycyjne siły polityczne. Uczestnicy krzyczą "Ukraina to Europa", niosą ze sobą sztandary partyjne oraz zrobione przez siebie plakaty. 


Na manifestację przyszli zarówno młodzi ludzie, którzy nie chcą aby ich kraj wpadł w objęcia Rosji. "Chcemy być częścią Europy, jesteśmy Europejczykami" - powiedział Polskiemu Radiu 30-letni Jewhen z Kijowa. Są tam też starsi, którzy pamiętają jeszcze ZSRR, ale nie odczuwają nostalgii za tymi czasami. "Trzeba iść do przodu, a nie do tyłu" - powiedziała Polskiemu Radiu 70-letnia Żanna ze stolicy. 

W centrum Kijowa odbyła się także demonstracja prorządowa. Większość jej uczestników to opłaceni studenci i emeryci. Mają oni pokazać, że popierają linię władz, czyli nie zerwanie z integracją europejską, a jedynie jej wstrzymanie dla odbudowania stosunków z Rosją.



Dowiedz się więcej na temat: Witalij Kliczko | udar | Julia Tymoszenko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy