Ukraina: Minister aresztowany bez winy? Dowodów brak

"W chwili, gdy wysuwano podejrzenia, istniały pewne dowody przestępstwa .(...) Obecnie bezpośrednich dowodów winy nie ma” – tak prokurator Andrij Szewczenko wyjaśnił brak zgody na aresztowanie Serhija Boczkowskiego byłego szefa ukraińskiej Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych w randze ministra.

Sąd w Kijowie nie wyraził w piątek zgody na aresztowanie Boczkowskiego, który w tym tygodniu został zatrzymany w związku z podejrzeniem o korupcję.

Reklama

Sędzia Iryna Łytwynowa, która rozpatrywała wniosek prokuratury o aresztowanie Boczkowskiego, oświadczyła, że śledczy nie zebrali wystarczających dowodów potwierdzających podejrzenie dokonania przestępstwa.

W środę Boczkowski i jego zastępca Wasyl Stojecki zostali zatrzymani na posiedzeniu rządu, w obecności kamer telewizyjnych. Minister spraw wewnętrznych Ukrainy Arsen Awakow wyjaśniał wówczas, że są oni podejrzani o korupcję przy zakupie paliw dla resortu ds. sytuacji nadzwyczajnych; mieli je nabywać po znacznie zawyżonych cenach.

"W chwili, gdy wysuwano podejrzenia, istniały pewne dowody przestępstwa, które przedstawił minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow, ale obecnie bezpośrednich dowodów jego (Boczkowskiego) winy nie ma" - powiedział w sądzie prokurator Andrij Szewczenko.

Wyjaśnił, że firmy, które figurują w śledztwie, znajdują się w rajach podatkowych poza granicami Ukrainy, co komplikuje dotarcie do szczegółów operacji bankowych, i zapewnił, że prokuratura zwróciła się o pomoc w tej sprawie do Stanów Zjednoczonych.

W środę, gdy Boczkowski był zatrzymywany na posiedzeniu Rady Ministrów w Kijowie, minister Awakow przedstawił schemat, z pomocą którego najwyżsi urzędnicy służby ds. sytuacji nadzwyczajnych mieli czerpać korzyści z zakupu paliw dla tego resortu.

"W ramach prostego systemu zakupy dokonywane były przez firmę prywatną. Dzieliła się ona zyskami z firmą zarejestrowaną w raju podatkowym na wyspie Jersey. Stamtąd pieniądze płynęły do innej firmy, należącej do Stojeckiego i Boczkowskiego, po czym były umieszczane na kontach w bankach na Cyprze. Oto oryginały kart przypisanych do tych kont" - oświadczył Awakow, prezentując karty.

"Ustalono, że przedsiębiorstwa, które proponowały niższe ceny paliw, nie były dopuszczane do przetargów. Po zbadaniu materiałów tej sprawy ustalono też, że po przelaniu przez Państwową Służbę ds. Sytuacji Nadzwyczajnych środków (za nabyte paliwa) na konta przedsiębiorstw Łukoil i Alians, przelewały one pieniądze pomniejszone o 15-20 proc. na konta zagranicznych firm. Te z kolei przekazywały część skradzionych środków na konta osobiste Boczkowskiego i jego zastępcy" - powiedział Awakow.

Premier Arsenij Jaceniuk poinformował wówczas, że w związku ze skandalem ma zamiar zwrócić się z prośbą o pomoc do partnerów zagranicznych.

"Zwrócę się do naszych amerykańskich i europejskich partnerów, by pomogli nam prześledzić wszystkie transakcje finansowe dokonywane przez firmy, które formalnie zarejestrowane są w USA, a faktycznie na Cyprze, by ujawnić cały ten przestępczy schemat i ukarać jego uczestników" - powiedział szef rządu.

Z Kijowa Jarosław Junko

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | korupcja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy