Ukraina: Rosyjski ślad w zabójstwie watażki separatystów

W zamachu na watażkę separatystów z Doniecka mogły brać udział rosyjskie służby. Tak wynika z informacji opublikowanych przez ukraiński serwis internetowy InformNapalm. Ukraińscy hakerzy uzyskali dostęp do danych z urządzeń elektronicznych Arsena Pawłowa pseudonim "Motorola". Zginął on tydzień temu w Doniecku w wyniku eksplozji w windzie domu, w którym mieszkał.

Ukraińscy hakerzy na stronie InformNapalm upublicznili część rozmów Arsena Pawłowa "Motoroli" m.in. z żoną Jeleną prowadzonych w komunikatorach internetowych. Wynika z nich, że watażka obawiał się o swoje życie w związku z konfliktem z rosyjskimi kuratorami. 

Reklama

W jednej z rozmów mówi żonie, aby ta nie ufała tzw. starszym braciom. Tak w nomenklaturze używanej przez bojówkarzy z Donbasu nazywani są przedstawiciele rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Pawłow tydzień przed zamachem zaczął nocować w swoim biurze. 

Ponadto, żona Motoroli skarży się w przeddzień zamachu, że w domu w którym mieszkała z Pawłowem zlikwidowano ochronę.  

Watażka separatystów "Motorola" był Rosjaninem, przed wojną był pracownikiem fizycznym. Władze tzw. Donieckiej Republiki Ludowej przyznały mu stopień pułkownika. On sam chwalił się, że zabił co najmniej piętnastu ukraińskich jeńców. 

Zdaniem wielu ukraińskich ekspertów Motorola stał się niewygodny dla Rosjan z powodu jego wiedzy o kulisach wojny w Donbasie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje