Ukraina: Władze grożą odcięciem wody dla części obwodu ługańskiego

Władze Ukrainy zagroziły odcięciem wody dla części terytoriów zajętych przez prorosyjskich separatystów w obwodzie ługańskim, którzy nie spłacają zadłużenia za jej dostawy. Zdaniem Kijowa regionowi, w którym mieszka ponad pół miliona ludzi, grozi katastrofa.

Dostawy wody mogą być wstrzymane już od pierwszego grudnia - ostrzegł w środę wiceminister ds. terytoriów okupowanych Heorhij Tuka. Według jego resortu, mimo że separatyści pobierają od mieszkańców kontrolowanych przez nich obszarów opłaty za wodę, nie trafiają one do jej dostawcy. Jest nim komunalne przedsiębiorstwo wodociągowe w miejscowości Popasna, które znajduje się na terenach kontrolowanych przez Ukrainę.

Reklama

Ministerstwo ogłosiło, że przedsiębiorstwo to może zbankrutować w związku z zadłużeniem za zużytą energię elektryczną, które wynosi równowartość ponad 1,9 mln złotych.

Tuka poinformował, że przedstawiciele separatystów nie odpowiadają na próby kontaktu w tej sprawie i oskarżył ich o świadome dążenie do przerwania dostaw wody. Zaznaczył, że już teraz w strefie buforowej na linii podziału między siłami rządowymi a rebeliantami woda płynie z kranów co drugi dzień i tylko przez 3 godziny.

Tuka przekazał też, że separatyści świadomie ograniczają dostawy wody, wmawiając mieszkańcom regionu, że jest to wina "złodziejskiej junty" z Kijowa. 

"Celem pokemonów (separatystów) jest sianie nienawiści wobec Ukrainy i oskarżanie jej o ludobójstwo ruskiego narodu" - napisał minister na swoim Facebooku.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje