USA: Cztery stany skierowały Gwardie Narodowe na granice z Meksykiem

Republikańscy gubernatorzy trzech stanów leżących przy południowej granicy USA - Arizony, Nowego Meksyku i Teksasu - oraz stanu Karolina Południowa rozpoczęli rozmieszczanie żołnierzy swych Gwardii Narodowych na granicy z Meksykiem.

Gubernator Arizony Doug Ducey skierował w poniedziałek na granicę 325 żołnierzy stanowej Gwardii Narodowej. Gubernator Nowego Meksyku Susan Martinez zamierza tam wysłać w tym tygodniu 80 gwardzistów, a później dodatkowo co najmniej 170. Gubernator Karoliny Południowej Henry McMaster poinformował, że stan ten wzmocni swymi posiłkami Gwardię Narodową Teksasu.  

Reklama

Gubernator Teksasu Greg Abbott wysłał w poniedziałek na tereny przygraniczne 250 żołnierzy Gwardii Narodowej i chce zwiększyć w następnych tygodniach ich liczebność do łącznie tysiąca. "Naszym celem jest skierowanie przez stany przynajmniej 4 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej na granicę" - powiedział we wtorek w wywiadzie radiowym. Za przykładem czterech rządzonych przez Republikanów stanów nie poszedł na razie Jerry Brown, demokratyczny gubernator sąsiadującej z  Meksykiem Kalifornii, który jest nieprzejednanym krytykiem prezydenta Donalda Trumpa i jego polityki imigracyjnej.  

Trump w ubiegłym tygodniu wezwał gubernatorów, by skierowali swe Gwardie Narodowe do ochrony granicy w ramach przeciwdziałania nielegalnej imigracji i przemytowi narkotyków. W normalnych warunkach Gwardie podlegają nie prezydentowi USA, lecz stanowym gubernatorom, a ich tak zwana federalizacja, której towarzyszy przejście na budżet Pentagonu, dopuszczalna jest tylko w przypadku poważnych rozruchów albo zaistnienia względnie groźby zbrojnej inwazji państwa.  

Wysyłanie żołnierzy Gwardii Narodowej na granicę praktykowano także podczas dwóch poprzednich prezydentur, przy czym zarówno George Bush junior, jak i Barack Obama realizowali to poprzez uzgodnienia z gubernatorami, a nie federalizację.   

Zdaniem krytyków Trumpa, jego apel do gubernatorów odzwierciedlał niezadowolenie prezydenta z tego, że zamiast żądanego przez niego wydatkowania w bieżącym roku budżetowym 25 mld dolarów na "wzmocnienie bezpieczeństwa" na granicy USA z Meksykiem Kongres zgodził się na tylko 1,5 mld dolarów.  

Z Waszyngtonu Tadeusz Zachurski 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy