​USA: Incydent w stoczni Marynarki Wojennej w Waszyngtonie

Na terenie stoczni Marynarki Wojennej USA w Waszyngtonie doszło do incydentu. Na miejscu zjawiła się policja, służby medyczne, straż pożarna i funkcjonariusze FBI. Ulice zostały zamknięte, mieszkańcy pobliskich budynków ewakuowani. Marynarka oznajmiła jedynie, że w budynku nie doszło do strzelaniny i że personel placówki nie ucierpiał.

Jak informuje agencja AFP, placówka została zamknięta do czasu wyjaśnienia sprawy. Na miejscu jest kilkanaście wozów policyjnych, a także karetki pogotowia i funkcjonariusze FBI. Nie są znane szczegóły zajścia.

Reklama

Telewizja NBC News poinformowała, że okoliczne drogi zostały zamknięte, a mieszkańcy pobliskich budynków ewakuowani. Pracownikom, którzy nie zdążyli dotrzeć do stoczni polecono, by zostali w domach.

Oficer marynarki, który znajdował się w budynku w trakcie zajścia, powiedział telewizji CNN, że usłyszał jedynie głośną komendę, by uciekać ze stoczni i trzymać się z dala od stołówki. Strzałów rozmówca CNN nie słyszał.

Nieczynna już stocznia jest ośrodkiem administracyjnym i muzealnym Marynarki Wojennej USA. Znajduje się tam m.in. siedziba dowódcy operacji morskich. Cały kompleks położony jest w odległości 1,6 km od Kapitolu.

W 2013 roku na terenie tej stoczni chory psychicznie mężczyzna zastrzelił 12 osób oraz ranił trzy. Sam zginął w wymianie ognia z policją. 



Dowiedz się więcej na temat: USA | strzelanina

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje