USA: Przyczyną katastrofy Airbusa była prawdopodobnie awaria silnika

Z wraku Airbusa, który rozbił się wczoraj w Nowym Jorku wydobyto już 225 ciał ofiar katastrofy - poinformował burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani. Na miejscu katastrofy zginęło co najmniej sześć osób, a osiem dalszych uznaje się w tej chwili za zaginionych. Ekipy dochodzeniowe coraz bardziej skłaniają się ku stwierdzeniu, że przyczyną wczorajszego wypadku była awaria techniczna jednego z silników samolotu i wykluczają zamach terrorystyczny.

Wstępne informacje uzyskane z rejestratora rozmów załogi w kokpicie (tzw. czarnej skrzynki) amerykańskiego Airbusa wskazują, że wczorajsza katastrofa samolotu była jednak wypadkiem. Wiadomość taką przekazał George Black z Krajowej Rady Bezpieczeństwa Tarnsportu.

Reklama

Zrewidowano podawaną dotychczas liczbę pasażerów na pokładzie Airbusa 300-600 stwierdzając, że poza 246 osobami należy uwzględnić także pięcioro niemowląt, trzymanych na rękach przez rodziców.

Liczba ofiar katastrofy wzrosła więc do 260, gdyż prócz 251 pasażerów w samolocie było także dziewięciu członków załogi. Pasażerowie to w większości imigranci z Dominikany, którzy lecieli odwiedzić swoje rodziny na wyspie.

Dzisiejsze gazety piszą, że na pokładzie Airbusa było co najmniej kilku Izraelczyków. Rośnie też niepokój o krewnych i znajomych, bo w dzielnicy Queens mieszka wielu amerykańskich Żydów i przebywających czasowo w USA obywateli izraelskich. Eksperci w Izraelu oceniają, że prawdopodobnie bin Laden nie dysponuje już szeroką infrastrukturą w USA ale pojedyncze ataki terrorystyczne wciąż są możliwe.

Odnaleziono czarne skrzynki

Amerykańskie ekipy śledcze są już w posiadaniu czarnych skrzynek wydobytych z wraku samolotu. Obie zostały wysłane do analizy w Waszyngtonie. Pierwsza ze znalezionych skrzynek zawiera zarejestrowane parametry lotu, druga natomiast to rejestrator dźwięków w kabinie pilotów. Rejestrator może dostarczyć kluczowych wskazówek na temat tego, co działo się na pokładzie samolotu tuż przed katastrofą.

Gubernator Nowego Jorku George Pataki powiedział, że przed katastrofą pilot Airbusa American Airlines awaryjnie zrzucał paliwo, co może oznaczać, że zorientował się, iż wystąpił jakiś "problem mechaniczny".

Tragiczny wypadek?

Wciąż nie wiadomo, co było przyczyną katastrofy Airbusa. Śledztwo trwa. Jednak wszystkie fakty wskazują na tragiczny wypadek. Wstępne przesłuchanie rejestratora głosu podobno potwierdza tę

hipotezę. Zdaniem pracowników NTSB, narodowej rady ds. bezpieczeństwa transportu, wstępne informacje świadczą, że nie miał on nic wspólnego z atakami terrorystycznymi z 11 września w USA. Nikt jednka do końca nie wyklucza możliwości zamachu. - Prowadzimy odpowiednie czynności. Uważamy tę tragedię za wypadek. Będziemy jednak ściśle współpracować z FBI. Jeśli okaże się, że katastrofa ta ma podłoże kryminalne, z pewnością poinformujemy o tym opinię publiczną. Zostanie też odpowiednio zmieniony przebieg śledztwa - zapowiadała Marion Blakey Walks, przewodnicząca Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu. Jak potwierdził Biały Dom, nie było żadnych szczególnych ostrzeżeń o możliwości ataku terrorystycznego, związanego z ruchem lotniczym w rejonie Nowego Jorku.

Po dokładnych analizach jutro rozpocznie dyskusję komisja badająca przyczyny katastrofy. Do tego czasu do Waszyngtonu zdążą przylecieć z Europy przedstawiciele producenta samolotu. Wstępne ustalenia poznamy już jutro lub pojutrze. Nie wyklucza się żadnej hipotezy, nawet tych, że przyczyną wypadku mogły być ptaki albo zanieczyszczenie paliwa, które mogło spowodować uszkodzenie silnika.

Cimoszewicz: Nowy Jork miastem smutku

- To miasto staje się symbolem smutku - w ten wymowny sposób szef polskiej dyplomacji określił Nowy Jork. W trakcie wczorajszej katastrofy amerykańskiego Airbusa, w której zginęło co najmniej 269 osób, Włodzimierz Cimoszewicz był w Nowym Jorku. Szykował się do przemówienia na sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Minister Cimoszewicz powiedział w Faktach RMF, że w budynku ONZ dało się wyczuć atmosferę zagrożenia.

Szef polskiej dyplomacji jest teraz w drodze do Polski. Po godz. 11. samolot Polskich Linii Lotniczych LOT wyląduje na warszawskim lotnisku Okęcie. Z Nowego Jorku wystartował z trzygodzinnym opóźnieniem.

Samolot LOT wylądował bezpiecznie w Nowym Jorku

Rejsowy samolot PLL LOT wylądował bezpiecznie na JFK - poinformowała Magda Czaplińska, kierownik zmiany polskich linii na lotnisku Kennedy'ego. Na pokładzie maszyny rejsu nr 6 Warszawa-Nowy Jork było ponad 200 pasażerów. Samolot wystartował z Warszawy z kilkunastominutowym opóźnieniem, o godz. 13.08 czasu polskiego zamiast o godz. 12.50. Wiadomość o katastrofie lotniczej w pobliżu JFK zastała załogę już w powietrzu drodze do Nowego Jorku.

Według ostatnich informacji LOT nie planuje żadnych trudności z dzisiejszymi odlotami za ocean. Lotnisko na Okęciu wygląda bardzo spokojnie. Środki bezpieczeństwa, które służby lotniska zastosowały ponad dwa miesiące temu wciąż są widoczne i nie zanosi się na razie na więcej kontroli. Pasażerowie jednak coraz bardziej boją się latać a konsekwencją tego jest spadek popularności podniebnych przewoźników. Należy pamiętać, że bez względu na to jaka jest prawdziwa przyczyna katastrofy w Nowym Jorku, wczorajsze wydarzenia to gwóźdź do trumny światowego przemysłu lotniczego przede wszystkim wielkich przewoźników.

Smolicz: Airbus - samolot bezpieczny

- Airbus jest samolotem bezpiecznym - mówi nam kapitan Tomasz Smolicz, który przez 35 lat latał samolotami Polskich Linii Lotniczych:

Kapitan Smolicz podkreśla, że A-300 przez lata uznawany był za najbardziej ekonomiczny samolot w swojej klasie. To właśnie w nim po raz pierwszy zastosowano skomplikowany system elektronicznego sterowania. Logika tego układu polegała m.in. na tym, że w momencie zagrożenia decyzja podyktowana przez komputer miała przewagę nad decyzją pilota. Po kilku tragicznych wypadkach na początku lat 80. wprowadzono zmiany, zgodnie z którymi komputer nie mógł już blokować decyzji pilotom maszyny. Do największej katastrofy Airbusa doszło 7 lat temu w Japonii - zginęło w niej 259 osób.

Ania Maclachlan z Nowego Jorku - smutek po katastrofie airbusa

Reakcje ludzi na to, co się wydarzyło wczoraj: 1. znowu?; 2. całe "szczęście", to "tylko" tragedia, nie terroryści; 3. zbieg okoliczności?; 4. a było już tak spokojnie...

Rockaway, część Queensu, gdzie rozbił się samolot, jest dzielnicą mieszkaniową położoną na wąskim półwyspie. Byłam tam w sierpniu. Jako osobie pozbawionej samochodu, w lecie nie pozostawało mi nic innego, jak udać się linią "A" metra na plaże Rockaway (w części Brooklyn i Queens metro przebiega na powierzchni). Pamiętam widok lotniska JFK i startujące z niego samoloty. Wznosiły sie nad Rockaway, by skręcić i lecieć dalej już nad Long Island.

RMF/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje