USA: Sprawca masakry w Las Vegas rozważał ucieczkę

Stephen Paddock, który w niedzielę zabił w Las Vegas 58 osób, prawdopodobnie planował ucieczkę z hotelu, z którego ostrzelał uczestników festiwalu muzyki country - ujawnił tamtejszy szeryf Joseph Lombardo. "64-letni Paddock pozostawił apartamencie hotelu Mandalay Bay notatkę, która nie była listem samobójczym" - powiedział szeryf.

Lombardo odmówił ujawniania treści tej notatki, która doprowadziła prowadzących śledztwo do wniosku, że sprawca najkrwawszego zbiorowego morderstwa z użyciem broni palnej w najnowszej historii USA miał nadzieję na ujście z życiem z apartamentu na 32 piętrze hotelu Mandalay Bay. Paddock - jak wykazało śledztwo - kilkakrotnie strzelał także w kierunku zbiorników paliwa na pobliskim lotnisku, być może chcąc spowodować wybuch, aby odwrócić uwagę policji.

Reklama

Jakiekolwiek były plany Paddocka, pokrzyżowało je pojawienie się funkcjonariuszy policyjnej jednostki SWAT. Paddock popełnił samobójstwo, kiedy policjanci zaczęli forsować drzwi jego apartamentu hotelowego.  

Motywy wciąż nieznane

Prowadzącym dochodzenie w sprawie masakry w Las Vegas do tej pory, mimo przesłuchania w środę Marilou Danley, partnerki Paddocka, nie udało się ustalić, jakie były motywy jego drobiazgowo zaplanowanej zbrodni.  

Urodzona na Filipinach Danley po przesłuchaniu przez FBI w Los Angeles poinformowała poprzez swojego adwokata, że nic nie wiedziała o planach Paddocka. Określiła go jako "miłego, troskliwego i spokojnego mężczyznę".  

"Nigdy nie powiedział mi nic, co pozwalałoby przewidzieć, że wydarzy się coś strasznego" - stwierdziła Danley.  

Poinformowała, że Paddock znalazł dla niej tani bilet do Manili, a kiedy była już na Filipinach, przesłał jej prawie 100 tys. dolarów. Paddock chciał, aby pieniądze te przeznaczyła na kupno domu dla siebie i swojej rodziny.  

Danley - jak wyznała w swoim oświadczeniu - obawiała się, że bilet lotniczy i pieniądze, jakie otrzymała od Paddocka, były "zapowiedzią, że chce się on z nią rozstać".  

Coraz więcej szczegółów z życia sprawcy

Poznała Paddocka, kiedy w latach 2010-2013 pracowała jako kelnerka w kasynie w Reno w stanie Nevada. Zadaniem Danley było zapewnienie, aby najlepszym klientom kasyna, takim jak Paddock, niczego nie brakowało. Przynosiła Paddockowi posiłki i drinki podczas jego długich sesji komputerowego pokera.  

Paddock mógł sobie pozwolić na częste wypady do kasyn dzięki udanym inwestycjom na rynku nieruchomości. Miał opinię odpowiedzialnego gracza, takiego, który wie, kiedy się wycofać z gry, aby nie spłukać się do suchej nitki. 

Zdaniem prowadzących dochodzenie jest więc raczej mało prawdopodobne, by motywem masakry w Las Vegas była utrata jakiejś dużej sumy pieniędzy w kasynie.  

Jednak prowadzący śledztwo na tym etapie dochodzenia nie wykluczają żadnej hipotezy. Agenci FBI ustalili, że Paddock zaczął przed rokiem gromadzić swój arsenał liczący 33 sztuki różnych rodzajów broni i setki magazynków. Skłoniło to śledczych do wysunięcia hipotezy, że przed rokiem w życiu Paddocka, którego dwa małżeństwa skończyły się rozwodami, wydarzyło się coś ważnego. 

Liczne hipotezy

Nie można także wykluczyć, chociażby biorąc pod uwagę tylko ciężar arsenału, jaki Paddock zmagazynował w hotelu Mandalay Bay, że miał on pomocnika - spekulował w środę szeryf Lombardo.   Wszystkie te hipotezy bada FBI, które do prowadzenia śledztwa skierowało 100 agentów.  

"Niezależnie od tego, jak dużo czasu nam to zajmie, dojdziemy do samego sedna tego wszystkiego" - zapewnił cytowany w czwartek na łamach dziennika "Washington Post" Aaron Rouse, agent specjalny kierujący oddziałem FBI w Las Vegas.  

Pojawiły sie także sygnały, że Paddock prawdopodobnie planował zaatakować dwa miesiące wcześniej w Chicago. Wynajął pokój w hotelu, którego okna wychodzą na Grant Park. Stephen Paddock rezerwacji dokonał na dni, kiedy odbywał się tam muzyczny festiwal rockowy Lollapalooza, przyciągający setki tysięcy ludzi, nie tylko ze Stanów Zjednoczonych.Stephen Paddock ostatecznie nie skorzystał z rezerwacji w hotelu Blackstone na początku sierpnia, kiedy odbywał sie festiwal. Podczas weekendu przyszło na niego w sumie 400 tysięcy ludzi, w tym córka byłego prezydenta Baracka Obamy, 19-letnia Malia. 

Grants Park, w którym odbywała się Lollapalooza, jest położony przy jeziorze Michigan. Jak podkreślają chicagowskie media, sprawia to, że nie ma tam w zasadzie możliwości ucieczki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje