Uzbekistan: Kłopoty dziedziczki tronu, księżniczki Gulnary

Nad Amu Darią od lat krążyły plotki, że piękna Gulnara, ukochana córka prezydenta Islama Karmowa odziedziczy po nim władzę w Uzbekistanie. Zamiast jednak przymierzać się do tronu, Gulnara wypadła z ojcowskich łask.

Licząca dziś 41 lat Gulnara była nastolatką, gdy jej ojciec, wówczas jeszcze komunistyczny sekretarz, obejmował władzę w Taszkencie. Od zawsze opływała w dostatki, miała wszystko co chciała. Piękna, błyskotliwa, ambitna, zamożna, bogata, świetnie wykształcona, światowa. Była oczkiem w głowie ojca-prezydenta, od zawsze nazywano ją księżniczką. Rozpieszczana przez ojca, spełniała kolejne zachcianki i szybko się nimi nudziła.

Wyszła za mąż za bogacza Mansura Maksudiego, afgańskiego Uzbeka osiadłego w USA. Kruszył się Związek Radziecki i upadał komunizm, a Maksudi przyjechał z USA do Taszkentu, by zakładać tam fabryki coca-coli. Księżniczka przeniosła się do Ameryki. Jednak po dziesięciu latach małżeństwo się rozpadło, a amerykański sąd przyznał dwójkę jej dzieci ojcu. Gulnara wykradła jednak dzieci i uciekła nad Amu Darię.

W domu rzuciła się zachłannie na życie, jakby chcąc odzyskać lata spędzone w Ameryce. Zaczęła pisać wiersze, została piosenkarką, projektantką i miejscową dyktatorką mody, projektowała biżuterię, wymyślała perfumy, zachęcała do uprawiania jogi. Organizowała pokazy mody, koncerty; dzięki wpływom i pieniądzom ojca sprowadzała do Taszkentu zagraniczne sławy - Stinga, Julio Iglesiasa, Roda Stewarta. Bywała na najwspanialszych salonach od Nowego Jorku po Mediolan i Paryż.

Reklama

Gdy nudziła ją sztuka i światła estrady, zajmowała się polityką. Zajęła się dyplomacją, trzy lata temu wyjechała nawet objąć stanowisko ambasadora Uzbekistanu w Madrycie. Potem była też przedstawicielką Uzbekistanu w genewskiej siedzibie ONZ.

Przez cały czas nie przestawała myśleć tylko o jednym - o interesach. Dzięki rodzinnym koligacjom zbiła fortunę. Jako córka panującego od ćwierć wieku satrapy miała wszędzie otwarte drzwi, nikt nie ośmielił się jej odmówić. W zeszłym roku śledczy w Szwajcarii, Szwecji i Francji oskarżyli ją o korupcję i pranie zdobytych z łapówek pieniędzy, dzięki którym stworzyła w Taszkencie finansowe imperium, w którego skład weszły stacje telewizyjne, rozgłośnie radiowe, gazety.

Zbliżający się termin nowych prezydenckich wyborów w 2015 r., a także pojawiające się coraz częściej pogłoski o pogarszającym się zdrowiu 75-letniego Islama Karmowa sprawiły, że w Taszkencie coraz głośniej zaczęto mówić, że może przekazać berło córce. Potwierdzało to zachowanie Gulnary, która zaczęła otwarcie mówić o swoich prezydenckich ambicjach. Jako władczyni miała być przeciwieństwem surowego, okrutnego ojca, który nigdy nie znosił żadnej opozycji i nigdy nie zawahał się, by utopić we krwi każdy bunt. Gulnara, jak szejkowie znad Zatoki Perskiej, zamierzała zachwycać świat swoim bogactwem, przepychem, wystawnością, gestem.

Jesienią wspinaczka, a raczej przemarsz uzbeckiej księżniczki po szczeblach błyskotliwej kariery została jednak przerwana. Kłopoty zaczęły się już latem, gdy we Francji ruszyło śledztwo w sprawie korupcyjnych afer z udziałem Gulnary. Księżniczka zrezygnowała z posady ambasadora Uzbekistanu przy ONZ w Genewie i czym prędzej wróciła do Taszkentu.

Tu jednak czekały ją prawdziwe klęski i upokorzenia. W październiku władze zawiesiły licencje należących do niej stacji telewizyjnych i rozgłośni radiowych. W listopadzie rząd kazał zamrozić konta bankowe firm i fundacji, których właścicielką jest Gulnara i rozpoczął śledztwo w sprawie malwersacji finansowych; do aresztu trafiło kilku jej bliskich współpracowników, a o porwanie innego oskarżono samą księżniczkę.

W Uzbekistanie nikt nie mógł ośmielić się na coś podobnego bez wiedzy i zgody Islama Karimowa. Rozjuszona i bezradna Gulnara sięgnęła po swoją ostatnią broń - portale społecznościowe. Wystąpiła tam ze wściekłym atakiem na matkę Tatianę i młodszą o sześć lat siostrę Lolę, ambasador Uzbekistanu przy UNESCO w Paryżu. Nigdy nie były jej szczególnie bliskie w przeciwieństwie do ojca, z którym zawsze czuła się związana i którego podziwiała. Oskarżyła siostrę o uprawianie czarnej magii i czczenie szatana oraz o to, że rzuciła urok ma matkę. Przede wszystkim jednak o to, że właśnie one podburzyły przeciwko niej ojca, opowiadając mu o toczących się przeciwko niej zagranicznych śledztwach.

W następnym wpisie obwieściła, że jest ofiarą spisku, uknutego przez samego szefa służb bezpieczeństwa i strażnika sekretów panującej rodziny Rustama Inojatowa. Oskarżyła go, że próbuje ją zabić, a przynajmniej zmusić do ucieczki za granicę. A wszystko po to, by samemu sięgnąć po uzbecki tron i odebrać go jej ojcu (w Taszkencie mówi się, że o zastąpieniu Karimowa myślą też premier Szawkat Mirzijojew i jego zastępca Rustam Azimow). Według księżniczki to właśnie on opowiedział matce i siostrze o jej interesach i kłopotach za granicą, i w ten sposób nastawił przeciwko niej prezydenta.

"A ja wcale nie pragnę władzy" - napisała na Twitterze. - "Chcę jedynie żyć poezją i sztuką".

Dowiedz się więcej na temat: uzbekistan

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje