W. Brytania: Dyplomatyczna burza z powodu podsłuchu na G20

Dyplomatyczną burzę wywołało ujawnienie przez dziennik "The Guardian", że brytyjskie służby wywiadowcze inwigilowały elektronicznie i miały na podsłuchu telefony członków oficjalnych delegacji zaproszonych przez brytyjski rząd na szczyt G20 w 2009 r. w Londynie.

Najostrzej zareagowały rządy Turcji, Rosji i RPA.

Reklama

Rewelacje wypłynęły w czasie, gdy W. Brytania jest gospodarzem szczytu G8 w Enniskillen w Irlandii Płn. z udziałem rządów inwigilowanych przez brytyjskie służby w kwietniu i wrześniu 2009 r.

Premier W. Brytanii David Cameron nie skomentował tych doniesień, pochodzących od 29-letniego Amerykanina Edwarda Snowdena, który zdemaskował inwigilowanie łączności internetowej przez podległą rządowi USA Narodową Agencję Bezpieczeństwa (NSA).

Ukrywający się obecnie w Hongkongu uciekinier, który pracował jako administrator systemu komputerowego dla będącej partnerem zewnętrznym NSA firmy Booz Allen Hamilton, ujawnił szeroki zakres współpracy największych amerykańskich firm internetowych, w tym Google i Facebook, z rządową agencją, również w jej operacjach przeciwko innym krajom.

Turecki MSZ w trybie pilnym wezwał ambasadora W. Brytanii w Ankarze i zażądał wyjaśnień. Doniesienia gazety sugerują, że wśród monitorowanych przez brytyjską wywiadowczą agencję ds. komunikacji (GCHQ) był turecki minister finansów Mehmet Simsek i 15 członków jego partii.

"Twierdzenia 'Guardiana' są bardzo niepokojące. Jeśli są prawdziwe, wywołają skandal. W czasie, gdy międzynarodowa współpraca zależy od wzajemnego zaufania, poszanowania i przejrzystych reguł działania, takie postępowanie ze strony sojuszniczego kraju (W. Brytania i Turcja są członkami NATO - red.) jest niedopuszczalne" - czytamy w oświadczeniu MSZ Turcji.

Inne doniesienia "Guardiana" o tym, że agenci siostrzanej wobec GCHQ amerykańskiej NSA w kwietniu 2009 r. podczas G20 namierzyli ówczesnego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i przekazali raport w tej sprawie Brytyjczykom, wywołały z kolei ostrą ripostę Moskwy. Rosja uznała je za "skandaliczne" i stwierdziła, że nie przysłużą się poprawie stosunków z USA.

RPA nazwała praktyki brytyjskiego wywiadu "złamaniem prywatności należącej do kanonu podstawowych praw człowieka": "Utrzymujemy solidne, mocne i serdeczne stosunki ze Zjednoczonym Królestwem i zwracamy się do brytyjskiego rządu, by w pełni zbadał tę sprawę i podjął działania w celu ukarania winnych" - oświadczyły władze RPA.

Poseł z ramienia partii "Respekt" George Galloway sądzi, że ówczesny brytyjski premier Gordon Brown jak i jego minister spraw zagranicznych David Miliband, obecnie pracujący dla ONZ, powinni ustosunkować się do rewelacji "Guardiana" w Izbie Gmin tak, by deputowani mogli ich przepytać.

Z ramienia GCHQ całodobową operacją zajmowało się 45 analityków, którzy dostarczali sprawozdania o tym, kto podczas szczytu do kogo pisał e-maile lub telefonował. W celu przechwytywania e-maili GCHQ zakładała internetowe kawiarnie do użytku członków oficjalnych delegacji.

Według Snowdena operacja była zatwierdzona na wysokim politycznym szczeblu, a uzyskane w wyniku niej informacje przekazywano członkom brytyjskiego rządu, by wiedzieli zawczasu, jakie jest stanowisko innych uczestników szczytu, a tym samym mieli mocniejszą pozycję negocjacyjną.

"Choć tego rodzaju nakrycie na gorącym uczynku jest niewątpliwie kłopotliwe, nie zanosi się, by miało wywołać dodatkowe napięcie w obradach G8. Wyobrażam sobie, że za zamkniętymi drzwiami szczytu i tak nie dzieje się nic poza uśmieszkami pełnymi nieszczerego żalu" - powiedział tygodnikowi "Time" prof. Peter Sommer z ośrodka cybernetycznego bezpieczeństwa uniwersytetu w Leicester.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje