W Rosji żałoba narodowa po katastrofie Tu-154

W niedzielę w Rosji dzień żałoby po sobotniej katastrofie samolotu wojskowego Tu-154, który wpadł do Morza Czarnego. Na pokładzie znajdowali się głównie lecący do Syrii artyści chóru wojskowego imienia Aleksandrowa i grupa dziennikarzy. Wraz z załogą maszyny zginęły 92 osoby.

Zgodnie z rozporządzeniem prezydenta Władimira Putina, na budynkach rządowych w całej Rosji opuszczono flagi państwowe. Ośrodki kultury i kanały telewizyjne zaprzestały pokazywania programów rozrywkowych. 

Reklama

Rodzinom ofiar obiecano wypłatę jednorazowego wsparcia finansowego w wysokości miliona rubli, czyli 70 tysięcy złotych. 

Wyrazy współczucia z powodu katastrofy przekazali do Moskwy między innymi prezydenci Kazachstanu, Armenii, Mołdawii, Turcji, a także polski prezydent Andrzej Duda, który przesłał depeszę kondolencyjną na ręce Władimira Putina. 

"Powody mogły być różne"

Minister transportu Maksim Sokołow powiedział w poniedziałek, że śledczy nie zaliczają ataku terrorystycznego do najbardziej prawdopodobnych przyczyn tragedii. Sokołow wypowiadał się po posiedzeniu komisji do zbadania tego zdarzenia.

"Powody mogły być różne. Specjaliści je analizują" - mówił. Wśród możliwych przyczyn katastrofy Tu-154 wymienił "problem techniczny lub błąd pilota".

W poniedziałek w pobliżu Soczi kontynuowana jest akcja poszukiwawcza, w której bierze udział ponad 3,5 tys. ludzi, w tym ok. 140 nurków. W akcji wykorzystywane są 32 okręty, pięć śmigłowców i drony.

Ekipy poszukiwawcze pracowały przez całą noc na trzech zmianach, a operacja nie została wstrzymana "nawet na minutę" - oświadczył rano rzecznik ministerstwa obrony Igor Konaszenkow. W nocy do przeszukiwania obszaru katastrofy wykorzystywano potężne reflektory.

Rzecznik poinformował, że od początku operacji odnaleziono ciała 11 osób oraz 154 fragmenty maszyny. 10 ciał zostało już przewiezionych do Moskwy, gdzie mają zostać zidentyfikowane.

Wciąż nie odnaleziono czarnych skrzynek samolotu.

Co wydarzyło się w sobotę

Tu-154 zniknął z radarów dwie minuty po starcie z lotniska Soczi-Adler i spadł do Morza Czarnego. Według przedstawicieli władz panowały wówczas dobre warunki pogodowe. Na pokładzie znajdowały się 92 osoby - 84 pasażerów i ośmiu członków załogi.

Samolotem podróżowało 64 członków słynnego Chóru Aleksandrowa, którzy byli w drodze do bazy lotniczej Hmejmim w Syrii, wojskowej części lotniska w Latakii, gdzie mieli dać noworoczny koncert. Na pokładzie było także dziewięciu rosyjskich dziennikarzy, a także szefowa organizacji Sprawiedliwa Pomoc Jelizawieta Glinka, bardzo ceniona i znana w Rosji jako "doktor Liza". Według ministerstwa obrony na miejscu katastrofy nie znaleziono żadnych ocalałych.

Samolot wyruszył z Moskwy, a w Soczi miał międzylądowanie w celu uzupełnienia zapasów paliwa.

W Syrii stacjonuje ok. 4,3 tys. rosyjskich żołnierzy. Lotnictwo Rosji od września 2015 roku wspiera siły reżimu Baszara el-Asada.

IAR/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Tu-154

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje