Węgierskie media: "Pojednawcze gesty" między Warszawą a Brukselą

O "pojednawczych gestach" między Polską a Unią Europejską oraz o przyjaźniejszym stanowisku polskiego rządu wobec Brukseli pisze w środę - czyli dzień po rekonstrukcji gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego - węgierska prasa.

"Pojednawcze gesty wykonali wobec siebie przewodniczący Komisji Europejskiej i polski premier przed omówieniem na spotkaniu w Brukseli wczoraj (we wtorek) wieczorem polskiej sytuacji w sferze państwa prawa" - tak, zdaniem prorządowego dziennika "Magyar Idoek", interpretowano niedawne wypowiedzi dla mediów szefa KE Jean-Claude’a Junckera i rekonstrukcję rządu Morawieckiego.

Reklama

Według gazety Juncker "starał się zakopać topór wojenny", mówiąc w telewizji ARD, że nie wolno grozić państwom Grupy Wyszehradzkiej obcięciem funduszy unijnych.

Odwołanie "problematycznych" ministrów

"Magyar Idoek" ocenia, że już sama zmiana na stanowisku premiera w Polsce służyła przybraniu bardziej pojednawczego tonu w kontaktach z Brukselą, ale Morawiecki jeszcze to uwydatnił, usuwając z rządu "problematycznych" szefów resortów.

Najbardziej znanym odchodzącym ministrem jest według "Magyar Idoek" dotychczasowy szef MSZ Witold Waszczykowski, który "wojowniczo, ale zdaniem niektórych, nieskutecznie bronił stanowiska Polski". Dziennik wspomina też o odejściu ministra środowiska Jana Szyszki oraz szefa MON Antoniego Macierewicza, w którego przypadku "zdaniem analityków problem polegał na tym, że uniemożliwił kupno śmigłowców od Francji, a napięcia w siłach zbrojnych niepokoiły natowskich sojuszników Warszawy".

Przyjaźniejsza twarz Polski

Także opozycyjny "Magyar Nemzet" pisze, że "Warszawa chce pokazać Brukseli przyjaźniejszą twarz". "Nie dziwi, że głównym celem procesu zmian, który zaczął się od mianowania Morawieckiego na stanowisko premiera, jest to, by polski rząd zdołał wreszcie znaleźć wspólny język z Brukselą" - czytamy.

Dziennik ocenia, że w odróżnieniu od rządu Węgier, który "także potrafił do ostateczności napinać nerwy unijnych przywódców, ale generalnie w porę zawierał rozsądne kompromisy", Polacy "wydawali się mniej zdolni do negocjacji i przeważnie nic sobie nie robili z ostrzeżeń Brukseli".

"Mimo to chociaż na poziomie komunikacji pozytywna zmiana jest możliwa, a nawet prawdopodobna, to polityka rządu może ogólnie dalej być prowadzona po obranym kursie" - pisze gazeta w związku z rekonstrukcją.

Węgrzy o Waszczykowskim

"Magyar Nemzet" ocenia, że z węgierskiego punktu widzenia bodaj najciekawsze jest odejście ze stanowiska Waszczykowskiego, który z powodu spotkań Grupy Wyszehradzkiej regularnie bywał w Budapeszcie. Gazeta pisze jednak, że zmiana ta "wisiała w powietrzu co najmniej od roku".

"Z mianowanym w miejsce Waszczykowskiego Jackiem Czaputowiczem łatwiej można współpracować na polu międzynarodowym; jest on bardziej akceptowany w kręgach dyplomatycznych od swego poprzednika i cieszy się lepszą reputacją" - ocenia, cytowany przez gazetę, analityk Centrum Integracji Euroatlantyckiej i Demokracji (CEID) Daniel Bartha.

Według niego za zaskakujące można uznać raczej to, że Waszczykowskiemu tak długo udało się utrzymać na stanowisku, gdyż "nie był w dobrych stosunkach z przywódcami partii i w niewielkim stopniu potrafił zadbać o odzwierciedlenie poglądów MSZ w rządzie".

Waszczykowski - jak ocenia Bartha - "z powodu swoich radykalnych poglądów naturalnie także w Brukseli nie należał do ulubieńców swych kolegów w UE", ale mimo to wydaje się, że mianowanie nowego szefa resortu "należy tłumaczyć raczej osobą Waszczykowskiego, niż zmianą kierunku w polityce zagranicznej". Zdaniem analityka wraz z mianowaniem Czaputowicza "polityka Polski wobec partnerskich krajów wyszehradzkich, a więc także Węgier, raczej się nie zmieni".

Niespodzianka - premier potrafi rządzić?

Liberalny portal hvg.hu pisze zaś w tytule tekstu o zmianach w polskim rządzie: "Niespodzianka w Warszawie - wydaje się, że nowy premier potrafi rządzić". "Są oznaki, że polski premier Mateusz Morawiecki, który objął urząd 11 grudnia, ma więcej do powiedzenia w kwestii składu własnego rządu, niż oczekiwano" - czytamy.

Według portalu najważniejszą zmianą jest odejście Macierewicza. "Ten radykalny polityk był bardzo krytykowany z powodu swych pospiesznych decyzji w sferze rozwoju sił zbrojnych oraz zwolnienia znacznej części generalicji, w tym wojskowych, cenionych w NATO" - pisze hvg.hu, wspominając też o otwartym konflikcie Macierewicza z prezydentem Andrzejem Dudą.

W stronę centrum, mimo Ziobry

Analizując zmiany w polskim rządzie portal ocenia: "Pierwsze wrażenie jest takie, że stanowiska ministerialne otrzymało wielu pozapartyjnych ekspertów, dla których spokojnie znalazłoby się miejsce także w centroprawicowym gabinecie z lat 2007-2015, a przy tym stanowiska straciły dwie najbardziej skrajne postaci. Zamiar (szefa PiS Jarosława) Kaczyńskiego był na pewno taki, by cały rząd wydawał się bardziej skonsolidowany i by przysparzało to trudności opozycji, a przy tym by istota polityki się nie zmieniła. Przeobrażający wymiar sprawiedliwości minister sprawiedliwości (Zbigniew Ziobro) pozostał bowiem na stanowisku" - czytamy.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje