Węgry: Narodowe konsultacje i wojna na plakaty

Rząd na Węgrzech pod hasłem "Powstrzymajmy Brukselę" prowadzi "narodowe konsultacje", których tematem jest m.in. kwestia imigracji oraz organizacji pozarządowych. Opozycja wykorzystuje okazję do wojny na plakaty.

Rząd węgierski rozpoczął w kwietniu "narodowe konsultacje", wysyłając do domów mieszkańców kwestionariusze, które można także wypełnić w internecie. Równocześnie w kraju pojawiły się plakaty z czerwonym znakiem ostrzegawczym przedstawiającym uniesioną dłoń i z napisem "Powstrzymajmy Brukselę".

Centrum Informacyjne Rządu tłumaczyło, że w celu skutecznej obrony interesów narodowych rząd potrzebuje poparcia Węgrów. Podkreśliło, że trzeba bronić granic, położyć kres "migracyjnemu biznesowi", utrzymać na szczeblu państw kompetencje w sferze ustalania wysokości opłat za media czy podatki, a także zwiększyć przejrzystość "grup aktywistów" finansowanych z zagranicy.

Reklama

Zadano 6 pytań, na które można wybrać jedną z dwóch odpowiedzi.

Pytania są następujące: "Bruksela szykuje się do niebezpiecznych kroków. Chce nas zmusić do zniesienia obniżki opłat za media. Pana/Pani zdaniem co powinny zrobić Węgry? 1. Brońmy obniżki opłat za media. Obstawajmy przy tym, by węgierskie ceny energii określano na Węgrzech; 2. Przyjmijmy plan Brukseli i zdajmy się na wielkie przedsiębiorstwa w określaniu cen mediów".

"W ostatnim czasie jeden po drugim następują zamachy terrorystyczne w Europie. Mimo to Bruksela chce zmusić Węgry, byśmy wpuszczali nielegalnych imigrantów. Pana/Pani zdaniem co powinny zrobić Węgry? 1. W celu bezpieczeństwa Węgrów należy umieścić nielegalnych imigrantów pod nadzorem, dopóki władze nie podejmą decyzji w ich sprawie; 2. Pozwólmy, by nielegalni imigranci mogli się swobodnie przemieszczać do Węgrzech".

"Okazało się, że nielegalnych imigrantów zmierzających na Węgry zachęcają nie tylko przemytnicy, ale także bezprawna działalność pewnych międzynarodowych organizacji. Co Pana/Pani zdaniem powinny zrobić Węgry? 1. Należy karać działalność wspomagającą nielegalną imigrację, taką jak przemyt ludzi czy popularyzowanie nielegalnej imigracji; 2. Zgódźmy się, że istnieją takie międzynarodowe organizacje, które bez żadnych konsekwencji mogą zachęcać do obchodzenia węgierskich praw".

"Coraz więcej wspieranych z zagranicy organizacji działa na Węgrzech po to, by w nieprzejrzysty sposób ingerować w sprawy wewnętrzne kraju. Ich działalność może zagrażać naszemu bezpieczeństwu. Pana/Pani zdaniem co powinny zrobić Węgry? 1. Zobowiązać je do tego, by zarejestrowały się, deklarując, z upoważnienia jakiego państwa lub organizacji i w jakim celu działają; 2. Pozwólmy, by nadal bez nadzoru rozwijały swą ryzykowną działalność".

"W ostatnich latach tworzenie miejsc pracy było na Węgrzech skuteczne dlatego, ze szliśmy własną drogą. Tymczasem Bruksela atakuje posunięcia zmierzające do zwiększenia liczby miejsc pracy. Pana/Pani zdaniem co powinny zrobić Węgry? 1. O przyszłości węgierskiej gospodarki powinniśmy nadal decydować my, Węgrzy; 2. Niech Bruksela decyduje o tym, co należy robić w gospodarce".

"Węgry zobowiązały się do obniżenia podatków. Bruksela także z tego powodu atakuje naszą ojczyznę. Pana/Pani zdaniem co powinny zrobić Węgry? 1. Obstawać przy tym, byśmy to my, Wegrzy mogli decydować o obniżce podatków; 2. Pogódźmy się, że zakres podatków będzie dyktować Bruksela".

Opozycja skrytykowała te pytania jako stronnicze i zawierające nieprawdziwe tezy. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans zapowiedział zaś w środę, że KE zajmie "bardzo jasne" stanowisko w sprawie "narodowych konsultacji", i dodał, że "drogą prowadzącą do przyszłości nie jest nieliberalizm".

Opozycyjne organizacje, takie jak Ruch Momentum czy Partia Psa o Dwóch Ogonach, postanowiły wykorzystać plakaty rządowe, wiszące m.in. w metrze i innych środkach transportu, do popularyzacji własnego przesłania. Zaczęto zaklejać na nich słowo "Bruksela" nazwiskiem premiera Viktora Orbana, tak by powstało hasło "Powstrzymajmy Orbana".

Inne hasło brzmi "Powstrzymajmy Rosję". Ruch Momentum zarzuca bowiem władzom Węgier uzależnianie kraju od Rosji. Ruch napisał na Facebooku: "Czołgów może już nie ma, ale (Rosjanie) wpełzają przez gazociąg, portale z fałszywymi wiadomościami i polityczną elitę. Rząd mówi o sobie, że walczy o wolność. Kłamie. Od sześciu lat (Fidesz rządzi od 2010 r. - PAP) pozwalają bowiem, by Rosjanie coraz ściślej zaciskali ten swoisty łańcuch niewolnika".

Jak podał Ruch, w piątek rano setki jego działaczy zaklejały plakaty nie tylko w Budapeszcie, ale także kilkunastu innych miastach.

Premier Orban mówił w lutym, że w 2017 r. Węgry będą musiały odeprzeć pięć ciosów, m.in. UE będzie się sprzeciwiać obniżaniu przez Węgry opłat za media, gdyż chce "centralnego regulowania zamiast niezależnej polityki cen energii w poszczególnych państwach", i wprowadzeniu systemu przetrzymywania nielegalnych imigrantów do czasu rozstrzygnięcia ich wniosków o azyl. Wskazał, że Węgry będą też musiały walczyć ze wzmożoną aktywnością organizacji międzynarodowych i próbami wpływania na sytuację w kraju z zagranicy. Ostatnie dwie strefy, w których spodziewał się "ataków", to utrzymanie polityki podatkowej i polityki tworzenia miejsc pracy wśród kompetencji państw narodowych.

Nieco później premier zapowiedział narodowe konsultacje w tych kwestiach. Jak argumentował, do skutecznej obrony potrzebna jest zgoda, "im szersza jednomyślność, tym lepiej" i właśnie dlatego zainicjowano konsultacje.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy