Wilders do Merkel: Islam nie należy do Niemiec

Przywódca holenderskiej antyimigracyjnej i islamofobicznej Partii na rzecz Wolności (PVV) Geert Wilders wezwał w poniedziałek w Dreźnie kanclerz Angelę Merkel do wycofania się z jej wcześniejszej wypowiedzi, że islam należy do Niemiec. - Mamy dość politycznej poprawności i islamizacji naszych krajów - powiedział holenderski populista.

- Pani kanclerz, mam dla pani wiadomość. Większość pani narodu uważa, że islam nie należy do Niemiec - powiedział Wilders na wiecu w stolicy Saksonii. 

Reklama

Przy okazji wizyty premiera Turcji Ahmeta Davutoglu w Berlinie w styczniu Merkel powiedziała, że islam należy do Niemiec. Kanclerz powtórzyła słowa wypowiedziane wcześniej przez ówczesnego prezydenta Christiana Wulffa, który jako pierwszy uznał islam za integralną część niemieckiej rzeczywistości.

Wilders był głównym mówcą podczas antyislamskiej demonstracji zorganizowanej przez ruch społeczny Pegida. Według policji w wiecu uczestniczyło 10 tys. osób. Telewizja publiczna ZDF oszacowała liczbę demonstrantów na 15 tys. Działacze Pegidy zapowiadali udział 30 tys. osób.

Wizyta Wildersa miała zmobilizować sympatyków Pegidy do udziału w demonstracji. Na przełomie roku w cotygodniowych marszach uczestniczyło ponad 20 tys. krytyków islamu. Ostatnio liczba uczestników spadła do kilku tysięcy.

Porządku w mieście strzegło 1000 policjantów. W tym samym czasie na ulice Drezna wyszli też przeciwnicy Pegidy. Ich demonstracja pod hasłem "Wielość zamiast prostactwa" zgromadziła kilka tysięcy osób. 

Pegida (co jest skrótem niemieckiej nazwy Patriotyczni Europejczycy przeciwko Islamizacji Zachodu) organizuje od jesieni ubiegłego roku w Dreźnie cotygodniowe demonstracje, których hasła kierują się przeciwko nadmiernym jakoby wpływom muzułmanów na życie społeczne w Niemczech i rzekomemu tolerowaniu przez władze tego zjawiska.

Demonstracje organizowane przez Pegidę liczyły początkowo nie więcej niż kilkuset uczestników; z czasem przekształciły się w duże demonstracje z udziałem nie tylko mieszkańców Drezna, ale też osób z innych części Niemiec, niezadowolonych z polityki rządu wobec imigrantów.

Napływ uciekinierów wzbudza duże emocje wśród mieszkańców Niemiec. W zeszłym roku o azyl w Niemczech wystąpiło ponad 200 tys. obcokrajowców; w tym roku ich liczba ma się zwiększyć do 300 tys.  

Drezdeńskim demonstracjom, a także podobnym protestom organizowanym na mniejszą skalę w innych niemieckich miastach przez lokalne odgałęzienia Pegidy towarzyszą za każdym kontrdemonstracje, których uczestnicy dają wyraz poparciu dla demokracji i tolerancji.

Telewizja publiczna ARD ostrzegła w komentarzu w głównym wydaniu wiadomości w poniedziałek wieczorem, że Drezno może stać się europejskim ośrodkiem organizacji skrajnie prawicowych. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje