Wlk. Brytania: Najbardziej niebezpieczna sekcja zwłok

Autopsja Aleksandra Litwinienki była "bardzo niebezpieczna" - zeznał patolog, który wykonał sekcję zwłok otrutego radioaktywnym polonem byłego agenta rosyjskiej FSB. Po 8 latach od jego śmierci w Londynie toczy się publiczne dochodzenie w tej sprawie.

Doktor Nathaniel Cary określił sekcję zwłok Litwinienki jako przypuszczalnie "najbardziej niebezpieczną w historii zachodniej medycyny sądowej". On i jego koledzy nosili podczas autopsji rękawice, specjalne kaptury i kombinezony ochronne wypełnione pompowanym z zewnątrz, filtrowanym powietrzem. Przedstawiciel oddziału antyterrorystycznego powiedział, że Scotland Yard nadal ściga dwóch rosyjskich agentów (Andrieja Ługawoja i Dimitrija Kowtuna,) którym zarzuca otrucie Litwinienki podczas spotkania na herbacie w londyńskim hotelu. 

Reklama

Wczoraj wdowa po Litwinience, Marina zeznała, że jej mąż na łożu śmierci obarczył odpowiedzialnością za zbrodnię Władymira Putina. W toku dochodzenia sędzia Robert Owen wyda opinię, czy brytyjski wywiad zapewnił Litwinience należytą ochronę. 

Po ucieczce na Zachód i uzyskaniu azylu, a potem brytyjskiego obywatelstwa, Litwinienko podjął współpracę z brytyjskim wywiadem. Według doniesień, zebrał dowody współpracy Kremla ze zorganizowanymi grupami przestępczymi na Ukrainie i we Włoszech. Wcześniej Litwinienko oskarżał Putina o zlecenie zamachów bombowych na bloki mieszkalne w kilku miastach Rosji, aby uzasadnić interwencję w Czeczenii.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje