Włochy: Trzy miesiące po wyborach deputowana pokazała twarz

Ponad trzy miesiące po wyborach we Włoszech swoją twarz pokazała deputowana Piera Aiello, pierwsza w historii Republiki parlamentarzystka mająca status świadka koronnego. Pochodzi z Sycylii i w 1991 roku podjęła współpracę z prokuraturą do walki z mafią.

Przez prawie 30 lat Aiello nie pokazywała publicznie swojej twarzy. Zakrywała ją ze względów bezpieczeństwa również podczas niedawnej kampanii wyborczej, w której uczestniczyła jako kandydatka Ruchu Pięciu Gwiazd. Nie było jej zdjęć na ulotkach, plakatach i wszelkich materiałach wyborczych.

Reklama

Ubiegała się o mandat w okręgu w swych rodzinnych stronach, czyli Trapani. Stamtąd pochodzi również poszukiwany od ćwierć wieku boss bossów sycylijskiej mafii - Matteo Messina Denaro.

Od marca Aiello po raz pierwszy zasiada w Izbie Deputowanych, ale również w pierwszych miesiącach sprawowania mandatu nie ujawniała swego oblicza. Także w jej legitymacji parlamentarnej nie zamieszczono fotografii.

Swą twarz ujawniła dopiero w środę w swym okręgu wyborczym podczas zorganizowanych koło Trapani obchodów 35. rocznicy śmierci kapitana karabinierów Mario D'Aleo, zabitego przez cosa nostra. W trakcie ceremonii 51-letnia Aiello po raz pierwszy pozwoliła się sfotografować.

Historia deputowanej jest pełna dramatów. Gdy miała 18 lat, została zmuszona do małżeństwa z synem mafiosa Vito Atrii, Nicolo. Obaj mężczyźni zostali później zamordowani. Piera Aiello była świadkiem zabójstwa swego męża. Postanowiła ujawnić tożsamość morderców i zaczęła współpracować z wymiarem sprawiedliwości razem ze swą szwagierką Ritą Atrią, która odcięła się od swej mafijnej rodziny.

Obie podjęły współpracę z sędzią śledczym Paolo Borsellino, który wkrótce potem został zamordowany przez sycylijską mafię w zamachu. Po śmierci Borsellino Rita Atria popełniła samobójstwo.

Od prawie trzech dekad Aiello żyje pod ochroną policji i mieszka w tajnym miejscu poza Sycylią. Otrzymała tam nową tożsamość. W ostatnich latach działała w stowarzyszeniach antymafijnych i organizacjach nawołujących do sprzeciwu wobec wymuszeń.

"Zostałam wybrana w rejonie Trapani, skąd pochodzę. Za sprawą mego kandydowania wróciłam do swych stron rodzinnych, z którymi musiałam się rozstać 27 lat temu, kiedy mnie stąd zabrano" - powiedziała podczas ceremonii Piera Aiello. Dodała, że swoje prawdziwe imię i nazwisko odzyskała, gdy weszła do parlamentu.

"Teraz na mojej ziemi odzyskuję swoją twarz. Od lat nie mam swych fotografii; nie mogłam nawet zrobić sobie zdjęć z moimi dziećmi. Jedyne, jakie mam, pochodzą z czasów, gdy się urodziły" - wyjaśniła deputowana.

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy