Wojsko USA przeprasza

Przepraszamy za zniszczenie Babilonu - mówi pułkownik amerykańskich komandosów, którzy zajęli starożytne miasto tuż po zdobyciu Iraku przez wojska USA. Stacjonowali tam także Polacy.

Żołnierze sił specjalnych zbudowali wśród zabytków lądowisko dla helikopterów a do worków, służących do budowy umocnień, wsypywali piasek i wkładali zabytkowe przedmioty, bo to akurat było pod ręką.

Reklama

Śmigłowce, lądujące wśród budynków, wywoływały wibracje, dlatego dach jednej z budowli zawalił się. Pułkownik Coleman, przepraszający za swoich podwładnych, twierdzi że gdyby nie żołnierze, zabytki padłyby łupem złodziei.

Potem stacjonowały tam wojska Wielonarodowej Dyzwizji Centrum Południe. Pod naciskiem opinii publicznej obóz został przeniesiony do Camp Echo w Diwaniji, gdzie obecnie znajdują się także polskie oddziały.

W zeszłym roku przedstawiciele British Museum postawili zarzut, że siły koalicji pod wodzą USA, wykorzystujące Babilon jako bazę, zniszczyły bądź uszkodziły zabytki sprzed tysięcy lat.

Także niemiecki Instytut Archeologiczny twierdził, że wojska amerykańskie i polskie, stacjonujące w Babilonie, wyrządziły tam w latach 2003-2004 "ogromne szkody".

Przez ponad tysiąc lat Babilon, leżący nad Eufratem w Mezopotamii, był jednym z najwspanialszych miast świata; to tam Nabuchodonozor II kazał stworzyć słynne wiszące ogrody, jeden z siedmiu cudów starożytnego świata. Miasto zaczęło podupadać, a potem zmieniło się w ruinę, gdy ok. 538 r. p.n.e. podbili je Persowie pod wodzą Cyrusa Wielkiego.

Dowiedz się więcej na temat: wojsko | żołnierze | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy