Wpadł do 12-metrowej dziury

Na dwupiętrowym parkingu w Secaucus niedaleko Nowego Jorku runęła część najwyższej kondygnacji w chwili, gdy pracownik parkingu pługiem usuwał stamtąd nagromadzony śnieg. Pojazd wpadł do szerokiej na 12 metrów dziury. Mężczyźnie nic poważnego się nie stało. Część betonowej konstrukcji całkowicie zniszczyła za to jeden samochód, zaparkowany na niższym poziomie. Nie wiadomo, co było przyczyną zawalenia się parkingu.

X-news

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje