Wstrząsająca relacja z Filipin. "Ludzie chodzą jak zombie"

Służby ratunkowe nie są w stanie dostarczyć pomocy ofiarom tajfunu na Filipinach. Setki policjantów i wojskowych próbuje powstrzymać rabunki i zapewnić żywność i wodę. Pomoc Filipińczykom obiecała stacjonująca w regionie armia amerykańska i ONZ. Komisja Europejska przeznaczy na ten cel z kolei trzy miliony euro.

- Liczba zaginionych i liczba ofiar jest przedmiotem naszej troski, ale nade wszystko odpowiadamy na potrzeby tych, którzy żyją, szczególnie rannych - chodzi o zapewnienie żywności i wody - mówił prezydent Filipin Benigno Aquino.

Reklama

- Ludzie chodzą jak zombie, szukając jedzenia - mówi jeden z ratowników z miasta Tacloban, które zostało dosłownie zrównane z ziemią. - Jest tak jak w filmie - dodał mężczyzna cytowanych przez agencję Reutera

Wstępne szacunki mówią o nawet 10 tysiącach ofiar. Wciąż wiele osób uznaje się jednak za zaginione.

Pieniądze, które planuje przeznaczyć Komisja Europejska na pomoc Filipinom "mają pokryć najpilniejsze potrzeby w rejonach najbardziej dotkniętych" przez tajfun. Na miejscu pracują również eksperci Komisji i monitorują sytuację, aby oszacować skalę potrzeb.

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso zaproponował pilną pomoc dla Manili. Z uwagi na rozmiar katastrofy od razu do pomocy włączyły się USA, Australia i Nowa Zelandia.

W związku z tajfunem Haiyan kondolencje prezydentowi Filipin Benigno Aquino III przesłał prezydent Bronisław Komorowski. Kondolencje na Twitterze z powodu kataklizmu na Filipinach złożył też minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. 

Niszczycielska siła żywiołu kieruje się teraz w stronę Wietnamu. Tamtejsze władze już zdecydowały się na ewakuację zagrożonego rejonu. 

Źródło: TVN24/x-news



RMF/PAP
Dowiedz się więcej na temat: tajfun Haiyan | Filipiny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje