​Wuj Kima "pożarty żywcem przez psy"

Dzang Song Thaek, wpływowy do niedawna wuj Kim Dzong Una w bestialski sposób został stracony. Jak donosi ukazująca się w Hongkongu gazeta "Wen Wei Po", został on wrzucony do klatki z agresywnymi psami i pożarty żywcem. Niedawno pojawiły się doniesienia, że Kim skazał ludzi na śmierć, będąc pod wpływem alkoholu.

Wuj przywódcy Korei Północnej miał zostać stracony razem z pięcioma jego bliskimi współpracownikami. Wszyscy zostali wrzuceni do klatki ze 120 wygłodniałymi psami - donosi gazeta. Zwierzęta specjalnie w tym celu miały być głodzone przez kilka dni.

Całej operacji unicestwienia grupy miał się przyglądać Kim Dzong Un razem z 300 towarzyszami.

Reklama

Dzang Song Thaek w grudniu został skazany na śmierć za "zdradę", "działalność kontrrewolucyjną" i "próbę przewrotu państwowego". Podczas rozprawy oskarżono go o to, że od śmierci Kim Dzong Ila, ojca obecnego przywódcy KRLD, w grudniu 2011 roku przygotowywał się on do przejęcia władzy.

Zdaniem wielu analityków, usunięcie Dzanga i jego ludzi potwierdza, że we władzach Korei Północnej trwają czystki polityczne, które mają wzmocnić pozycję Kim Dzong Una.

Skazał ludzi na śmierć po pijanemu

Przywódca Korei Płn. był "bardzo pijany", kiedy wydał nakaz egzekucji dwóch współpracowników swojego wuja Czang Song-Thaeka (na którym również wykonano wyrok śmierci) - można było przeczytać w "The Telegraph" pod koniec grudnia.

Rewelacje japońskiej agencji, że Kim Dzong Un miał być pijany, gdy skazywał na śmierć generałów, wpisują się w doniesienia o jego stylu życia. Dennis Rodman, znany amerykański koszykarz, który uważa się za "przyjaciela Kim Dzong Una" w rozmowie z "The Independent" mówił o jego "prywatnej wyspie", która jest jak "Ibiza czy Hawaje, tyle, że tylko on tam mieszka".

Nie jest jednak zupełnie sam, bowiem Kim Dzong Un, według Rodmana, "lubi, gdy ludzie wokół niego są szczęśliwi", otacza się więc jest "50-60 osobami, które piją koktajle i przez cały czas się śmieją". 

Jak we wrześniu można było przeczytać w raporcie przedstawionym parlamentowi Korei Płd., sam import wysokogatunkowego alkoholu na stół dworu Kim Dzong Una kosztował państwo 30 mln. dolarów. Mocno ponad drugie tyle kosztowały dwór Kima inne luksusowe dobra.

Pastor Kim Seung-Eun, uciekinier z KRL-D, żyjący obecnie w Korei Płd., mówił swego czasu "The Mirror", że w Korei Płn. panuje taka bieda, że dochodzi tam czasem do aktów kanibalizmu.

ZS/Anna Baranowska-Ślusarek

INTERIA.PL/RMF
Dowiedz się więcej na temat: Kim Dzong Un

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy