Wybory w Iraku. Wstępne wyniki

W sobotę późnym wieczorem iracka komisja wyborcza podała, że frekwencja w odbywających się w tym dniu wyborach parlamentarnych wyniosła 44,52 proc. Tymczasem nieoficjalne wyniki doprowadziły już do napięć w Kirkuku oraz as-Sulejmanii.

Sprzeczne informacje na temat frekwencji były podawane przez cały dzień. Po południu kurdyjska telewizja Rudaw, powołując się na informacje z Niezależnej Wysokiej Komisji Wyborczej (IHEC) podała, że frekwencja do południa wyniosła 40 proc. Informacja ta okazała się jednak fałszywa i miała służyć mobilizacji kurdyjskiego elektoratu.

Reklama

Według nieoficjalnych wyników w prowincji as-Sulejmanija oraz Kirkuk wybory wygrała Patriotyczna Unia Kurdystanu (PUK). Wyniki te wywołały jednak protesty innych partii, które oskarżyły PUK o zhakowanie elektronicznego systemu głosowania.

W as-Sulejmaniji doszło do starć między zwolennikami opozycyjnego Gorranu, kwestionującego wyniki wyborów, z siłami bezpieczeństwa związanymi z PUK. Incydent rozpoczął się gdy przejeżdżająca kolumna oddziałów jednego z liderów PUK Lahura Talabaniego zaczęła strzelać na wiwat obok siedziby Gorranu. Ochrona Gorranu uznała to za atak i odpowiedziała ogniem. Nie było jednak ofiar śmiertelnych.

Gorran oraz cztery inne partie opozycyjne, które według nieoficjalnych wyników poniosły druzgocącą porażkę, zażądały przeprowadzenia ponownych wyborów w trzech prowincjach Regionu Kurdystanu, a także w Kirkuku i innych tzw. "terenach spornych".

Również rządząca w Regionie Kurdystanu Kurdyjska Partia Demokratyczna (PDK) oskarżyła PUK o sfałszowanie elektronicznych wyników i zażądała ręcznego przeliczenia głosów w prowincji as-Sulejmanija. PDK ogłosiła się przy tym zwycięzcą w Regionie Kurdystanu. Nieformalne wyniki wskazują także na dobry wynik w Regionie Kurdystanu Ruchu Nowej Generacji, Szaswara Abdulwahida, który prowadził kampanię na "Nie" w kurdyjskim referendum niepodległościowym we wrześniu 2017 r.

W Kirkuku z oskarżeniami pod adresem PUK o zhakowanie elektronicznego systemu głosowania wystąpiła koalicja al-Fatah, oparta na szyickich milicjach Oddziałów Mobilizacji Ludowej (PMU) oraz Front Turkmeński, a także tymczasowy gubernator prowincji Rakan Said. Zażądali oni ręcznego przeliczenia głosów.

Kirkuk to prowincja będąca przedmiotem sporu między Kurdami, Turkmenami i Arabami. W latach 2014-2017 znajdowała się pod kontrolą Kurdów, ale 15 października 2017 r. armia iracka siłą odzyskała kontrolę nad tym terenem.

Policja w Kirkuku ustanowiła godzinę policyjną. Natomiast IHEC przypomniała, że właściwą drogą dla protestów wyborczych jest składanie skarg do niej, a nie protesty na ulicach.

Oficjalne wyniki wyborów powinny być znane najpóźniej w poniedziałek.

Z Bagdadu Witold Repetowicz (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy