Wybory we Włoszech: Długie kolejki do urn

Długie kolejki ustawiają się do lokali wyborczych w Rzymie, Mediolanie i innych miastach we Włoszech w dniu wyborów parlamentarnych. Władze Rzymu zaapelowały w niedzielę po południu do mieszkańców, aby jak najszybciej udali się do lokali wyborczych, by oddać głos.

58 procent wyniosła do godz. 19 frekwencja w niedzielnych wyborach parlamentarnych we Włoszech - poinformowało MSW tego kraju.

Reklama

Frekwencja podana na godzinę 12:00 wyniosła 20 procent.

Ludzie stoją w ulewnym deszczu

W stołecznym regionie Lacjum, podobnie jak w Lombardii, odbywają się jednocześnie wybory władz regionalnych. W Rzymie ludzie stoją do wielu komisji w ulewnym deszczu. Podobna sytuacja jest w innych miastach.

Władze stolicy Włoch w wydanej nocie wezwały mieszkańców, by nie zwlekali z pójściem na głosowanie, bo kolejki są długie. Wyjaśniły zarazem, że wynika to z dłuższej tym razem procedury oddawania głosu, bo karty do głosowania mają większe niż dotychczas zabezpieczenia przeciw ewentualnym oszustwom. Zarząd miasta na Kapitolu dodał, że konieczne jest udanie się na wybory najpóźniej na godzinę przed zamknięciem lokali o godz. 23.

W niektórych okręgach wyborczych i w poszczególnych komisjach głosowanie rozpoczęło się z opóźnieniem z powodu stwierdzonych błędów na kartach do głosowania. Największe utrudnienia miały miejsce w Palermo, gdzie w nocy z soboty na niedzielę trzeba było w trybie pilnym ponownie wydrukować około 200 tysięcy kart, bo na tych wcześniej przygotowanych znaleziono błędy. Z tego powodu niektóre lokale wyborcze w stolicy Sycylii zostały otwarte z dwugodzinnym opóźnieniem.

Do dodatkowego chaosu doszło w komisji w rzymskiej dzielnicy Parioli, gdzie okazało się, że 36 wyborców dostało karty z nazwiskami kandydatów z innego okręgu i na nich głosowali. Gdy jeden z wyborców zauważył ten błąd, członkowie komisji zaczęli szukać wszystkie te osoby w domach, by wezwać je na ponowne głosowanie - podał dziennik "Il Messaggero" na swojej stronie internetowej.

W lokalu wyborczym w szkole przy ulicy Grotta Perfetta w Rzymie wyborcy czekają długo pod dachem na dziedzińcu, by wejść do komisji. "Przyszedłem w deszczu na piechotę i to mocno spanikowany sondażami wyborczymi. Wskazywały one, że może dojść do chaosu, bo nikt nie wygra. Nie wiem, czy mój głos pomoże" - powiedział PAP 40-letni Stefano.

Krzyczała: Twój czas minął

W Palermo, gdzie pojawiły się te utrudnienia, głosował prezydent Włoch Sergio Mattarella.

Młoda kobieta o imieniu Filomena przyznała: "Przyszłam z nadzieją, że będzie dalej, tak jak jest. Nie chcę żadnych zmian".

"Mam nadzieję, że przynajmniej mieszkańcy Rzymu nie zagłosują na populistów z Ruchu Pięciu Gwiazd. Oni rządzą naszym miastem i gdzie się nie obejrzeć to katastrofa" - dodał inny mężczyzna w kolejce do głosowania.

Przywódca prowadzącej w sondażach centroprawicy, były trzykrotny premier Silvio Berlusconi oddał głos w swym rodzinnym mieście, Mediolanie. Jego pojawienie się w lokalu wyborczym spowodowało, że zaprotestowała młoda kobieta, która wskoczyła na stół komisji, ściągnęła bluzkę i zaczęła krzyczeć: "Twój czas minął".

Berlusconi powiedział potem dziennikarzom, że nie widział tego incydentu.

Lokale wyborcze otwarto o godz. 7 rano; będą czynne do godz. 23.

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje