Wypadek polskiego himalaisty na Nanga Parbat

​Podczas akcji górskiej na zboczach ośmiotysięcznika Adam Bielecki odpadł od ściany. Wypadek zakończył się drobnymi obrażeniami. Polak musiał przerwać podchodzenie do obozu drugiego i zawrócić do bazy.

Bielecki wspinał się wspólnie z Włochem Danielem Nardim.  "Nanga nie pobłaża... Trzecie wyjście w stronę dwójki i znowu przygoda. Podczas poręczowania poleciałem z urwaną liną, którą chwilę wcześniej zawiesiłem. Na szczęście, Daniele asekurował mnie drugą liną. Pomimo długiego lotu nic groźnego się nie stało, chociaż trochę poturbowałem prawą dłoń. Siedzimy w bazie, liżemy rany, śledzimy prognozy i zastanawiamy się co dalej" - skomentował na Facebooku wydarzenie Adam Bielecki.

Międzynarodowa wyprawa, w której uczestniczy Włoch Daniele Nardi połączyła siły z Adamem Bieleckim i Jackiem Czechem, którzy planowali zdobyć górę w stylu alpejskim. Plany Polaków pokrzyżowały jednak trudne warunki panujące tej zimy na Nanga Parbat.
W tym roku na Nanga Parbat działa pięć wypraw, w trzech uczestniczą Polacy. To zimowy rekord jeśli chodzi o liczbę ekspedycji. Po stronie Rupal działa najliczniejsza wyprawa "Nanga Dream" kierowana przez Marka Klonowskiego. Z drugiej strony wspinają się Jacek Czech razem z Adamem Bieleckim.

Reklama

Również po stronie Diamir, ale na innej drodze, działa Tomasz Mackiewicz wspólnie z Francuską Elizabeth Revol. Dla wszystkich celem na najbliższe dni jest wyjście na wysokość 7 tysięcy metrów, założenie kolejnych obozów, zdobycie aklimatyzacji, następnie czekanie na okno pogodowe, aby podjąć próbę ataku szczytowego.
Nanga Parbat (8126 m) jest jednym z dwóch ośmiotysięcznych szczytów niezdobytych dotąd zimą. Była atakowana różnymi drogami i od różnych stron. Nieosiągalny o tej porze roku dla himalaistów pozostaje jeszcze wierzchołek K2 mierzący 8611 metrów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy