Wyprawa na K2. Guła: Pakujemy sprzęt, wszyscy w znakomitej formie

"Znosimy i pakujemy sprzęt, a najważniejsze, że wszyscy uczestnicy są zdrowi i w znakomitej formie" - poinformował lekarz i ratownik TOPR Przemysław Guła, który 24 lutego dołączył do uczestników narodowej wyprawy na niezdobyty zimą szczyt w Karakorum K2 (8611 m).

"Pogoda bardzo nam sprzyja, przynajmniej tu, w bazie, bo wyżej jest dużo gorsza. Mamy drugi dzień dobrych warunków do sprzątania, segregowania i pakowania sprzętu. Przynieśliśmy wszystko z bazy wysuniętej na 5300 m, a pakistańscy tragarze znieśli ekwipunek z obozu pierwszego" - przekazał krakowianin, specjalista chirurgii urazowej i medycyny ratunkowej.

Reklama

W środę do Warszawy wrócił Denis Urubko, który 24 lutego zdecydował się na samotną wspinaczkę na szczyt K2, bez żadnych konsultacji z kierownikiem wyprawy Krzysztofem Wielickim. Próba nie powiodła się ze względu na ekstremalne warunki pogodowe. Na lotnisku powitał go z kwiatami ambasador Francji Pierre Levy. Dyplomata podziękował za ratowanie francuskiej alpinistki Elisabeth Revol schodzącej miesiąc temu ze szczytu Nanga Parbat (8126 m), na którym pozostał jej partner wspinaczkowy Tomasz Mackiewicz.

Urubko ocenił, że wraz Adamem Bieleckim, Jarosławem Botorem i Piotrem Tomalą, którzy brali udział w akcji ratowniczej, stanowili bardzo dobry zespół.

Urodzony w rosyjskim Niewinnomyssku 45-letni Urubko, który 12 lutego 2015 roku otrzymał akt nadania mu obywatelstwa polskiego uważa, że jest duża szansa na wejście zimą na szczyt K2. Nie wykluczył, że razem z polskimi himalaistami. Kiedy? Jego zdaniem kolejną próbę można będzie podjąć najszybciej za dwa-trzy lata.

W sumie 10 z 14 ośmiotysięczników jako pierwsi zimą zdobyli Polacy, w tym jeden, Sziszapangmę (8013 m), wspólnie z Włochem Simone Moro (Piotr Morawski).

K2 było atakowane zimą tylko trzykrotnie. Na przełomie 1987 i 1988 roku próbę podjęła międzynarodowa grupa pod kierunkiem Andrzeja Zawady, w 2003 roku ekipą dowodził Wielicki, a w 2012 wspinali się Rosjanie. Żadna z tych ekspedycji nie przekroczyła jednak progu 7650 m. Obecna narodowa wyprawa jest czwartą w historii. 5 marca Wielicki w porozumieniu z zespołem podjął decyzję o zakończeniu akcji górskiej z powodu prognoz niekorzystnych warunków atmosferycznych w najbliższych dniach.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje