Wysokiej rangi przedstawiciel ONZ krytykuje dekret Trumpa

Wysoki Komisarz Praw Człowieka ONZ ostro skrytykował dekret migracyjny Donalda Trumpa. Zeid Raad al Hussein uważa, że wprowadzony przez nowego prezydenta USA zakaz wjazdu do Stanów Zjednoczonych obywateli siedmiu krajów muzułmańskich jest nielegalny.

W ubiegły piątek Trump wstrzymał przyjmowanie uchodźców do Ameryki i na 90 dni zakazał wjazdu obywatelom m.in. Iraku, Iranu, Libii oraz do odwołania Syryjczykom. 

Reklama

Wysoki Komisarz Praw Człowieka ONZ napisał na Twitterze, że dyskryminacja ludzi ze względu na ich obywatelstwo jest nielegalna i zakazana międzynarodowym prawem humanitarnym. 

Zeid Raad al Hussein twierdzi, że dekret Donalda Trumpa pozbawiony jest wielkoduszności i marnuje środki, potrzebne do walki z terroryzmem. Jest to pierwszy wysokiej rangi przedstawiciel ONZ, który wypowiedział się w tej sprawie od czasu, gdy w ubiegły piątek Donald Trump podpisał dekret dotyczący migracji. 

Decyzję amerykańskiego prezydenta potępiły władze części krajów muzułmańskich, które znalazły się na “zakazanej" liście, w tym Iraku, Iranu, Jemenu oraz Sudanu. Bagdad i Teheran nie wykluczają kroków odwetowych. Przeciwne dekretowi są także Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Kanada i Turcja. 

Wiele organizacji międzynarodowych, zajmujących się prawami człowieka twierdzi, że decyzja Trumpa jest nie tylko nielegalna, ale że nie pomoże w walce z terroryzmem, co według amerykańskiego prezydenta było powodem stworzenia dekretu. 

Głosu w tej sprawie nie zabrali natomiast przedstawiciele muzułmańskich mocarstw, które nie znalazły się na liście. Chodzi m.in. o Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Egipt. 

Decyzję Donalda Trumpa chwalą skrajnie prawicowi europejscy politycy, m.in. Brytyjczyk Nigel Farage oraz Holender Geert Wilders. Na mocy dekretu Donalda Trumpa, obywatele Syrii, Iraku, Iranu, Libii, Jemenu, Sudanu i Somalii nie będą przez najbliższe 3 miesiące wpuszczani do Stanów Zjednoczonych. 

Obywatele tych państw są proszeni o opuszczenie samolotów lecących do USA. Amerykańskie służby graniczne zatrzymały też wiele osób, które już przyleciały do Stanów Zjednoczonych. Na amerykańskich lotniskach doszło w weekend do wielotysięcznych protestów przeciwko dekretowi. W odpowiedzi, przedstawiciele Białego Domu oświadczyli, że zakaz nie będzie obowiązywał posiadaczy Zielonych Kart.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy