Zabici i ranni w strzelaninie w fabryce

Trzy osoby zginęły, wśród siedmiu, które przeżyły, pięć jest ciężko rannych. To bilans strzelaniny w tartaku koło Lucerny w środkowej Szwajcarii. Jej sprawcą okazał się 42-letni pracownik firmy, który jest wśród ofiar śmiertelnych.

Jak powiedział na konferencji prasowej szef wydziału kryminalnego policji w Lucernie Daniel Bussmann, motywy sprawcy nie są na razie znane. Mężczyzna strzelał z własnego pistoletu. Prawdopodobnie wiedział, kogo chce zabić, potem sam się zastrzelił.

Reklama

Wśród siedmiu rannych, pięciu jest w ciężkim stanie. Przetransportowano ich helikopterami do dwóch szpitali.

Do tragedii doszło około 9:00 rano, w stołówce zakładu obróbki drewna Kronoswiss w Menznau koło Lucerny. Szef firmy przyznał na konferencji prasowej, że sprawca strzelaniny był wieloletnim pracownikiem, uważanym za spokojnego i bezkonfliktowego. W szoku są nie tylko mieszkańcy wioski Menznau, ale cała Szwajcaria.

W tartaku Kronoswiss jest zatrudnionych około 400 osób. Branżę przetwórstwa drzewnego w Szwajcarii dotknął w ostatnim czasie kryzys, który sprawia, że niektóre zakłady są zmuszone ograniczyć zatrudnienie. Nie wiadomo jednak, czy dzisiejsza strzelanina ma z tym cokolwiek wspólnego.

Wielu Szwajcarów ma broń. Przed dwoma laty próbowano wprowadzić pewne ograniczenia w tej kwestii, jednak bez rezultatu. W referendum mieszkańcy wypowiedzieli się między innymi przeciwko wprowadzeniu obowiązku rejestracji broni oraz temu, by rezerwiści nie mogli trzymać broni w domu po zakończeniu służby. Przeciwko zmianom było 56 procent obywateli.

PAP/IAR
Dowiedz się więcej na temat: ranni | zabójstwo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje