Zabójstwo słowackiego dziennikarza. Nowe fakty

Portal aktuality.sk napisał we wtorek, że włoskie urzędy już w 2013 roku informowały o kontaktach mafii z mieszkającym na Słowacji włoskim przedsiębiorcą Antoninem Vadalą. M.in. o nim pisał zamordowany dziennikarz Jan Kuciak.

Rewelacje portalu stoją w sprzeczności ze słowami ministra spraw wewnętrznych Słowacji Roberta Kaliniaka, który publicznie utrzymywał, że "włoskie urzędy zbytnio ze słowackimi kolegami nie współpracowały". Tak np. mówił w sobotniej audycji słowackiego radia publicznego.

Reklama

Jak pisze "Dennik N", Kaliniak powtórzył te informacje podczas wtorkowych zeznań przed parlamentarną komisją do spraw obrony i bezpieczeństwa.

Dziennikarze aktuality.sk, portalu, dla którego pracował zamordowany dziennikarz, ustalili, że w 2013 r. Włosi przesyłali szczegółowe informacje na temat "klanu Vadali". Wśród nich znajdowały się kluczowe w ocenie portalu dane o regularnych spotkaniach w Kalabrii z przedstawicielami mafii. W tej sprawie portal powołuje się na korespondencję między rzymską placówką dyplomatyczną Słowacji i włoskim urzędem do spraw mafii (DIA).

Słowackim mediom udało się także zaprzeczyć podtrzymywanym przez ostatnie dni stwierdzeniom, że na miejscu morderstwa Jana Kuciaka i jego narzeczonej nie było szefa policyjnego urzędu antykorupcyjnego Roberta Krajmera. Kierownictwo policji nie potrafi wyjaśnić jego obecności na miejscu zbrodni.

Kolejnym kłopotliwym pytaniem do prowadzących śledztwo po zabójstwie Kuciaka i jego narzeczonej, jakie zgłaszają media, między innymi dziennik "Sme" i komercyjna stacja telewizyjna Markiza, jest kwestia określenia godziny morderstwa. Jak dowodzą dziennikarze, Kuciak mógł być zastrzelony wcześniej niż wskazują oficjalne materiały śledztwa. Portal wykazał, że lekarz, który przeprowadzał obdukcję, nie był patologiem. "W regionie nie było patologa sądowego i zadowolono się ekspertyzą wezwanego na miejsce przypadkowego lekarza" - pisze "Sme".

Zwłoki dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego narzeczonej odnaleziono w niedzielę, 25 lutego. Lekarz uznał, że zginęli dwa dni wcześniej. Matka narzeczonej dziennikarza powtarza, że z córką i jej partnerem nie miała kontaktu już od środy, 21 lutego.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje