Zagrożenie wirusem MERS w Tajlandii

Ministerstwo zdrowia Tajlandii poinformowało, że 175 osób miało kontakt z osobą, u której stwierdzono wirusa MERS. Personelowi medycznemu nakazano monitorowanie stanu ich zdrowia, a im samym zalecono unikanie kontaktu z innymi ludźmi.

Pierwszy i jedyny dotychczas przypadek MERS w Tajlandii stwierdzono kilka dni temu u 75-letniego mężczyzny, który przyleciał z Omanu, aby poddać się w Bangkoku operacji kardiologicznej. 

Reklama

W Korei Południowej z kolei w ciągu minionej doby, po raz pierwszy od 16 dni, nie stwierdzono nowego przypadku wirusa MERS. Zrodziło to w Seulu nadzieję, że kraj ten zaczyna opanowywać rozprzestrzenianie się tej śmiertelnej choroby. Dotychczas w Korei Południowej stwierdzono w sumie 166 przypadków MERS. Z powodu wywoływanej przez niego choroby zmarły tam 24 osoby. Obecnie, według tamtejszego ministerstwa zdrowia, sytuacja stabilizuje się, wirus nie rozprzestrzenia się już tak dynamicznie jak w pierwszej połowie czerwca. 

MERS powoduje objawy podobne do grypy, gorączkę, kaszel, niewydolność oddechową. Może wywoływać zapalenie płuc i uszkodzenie wątroby. Dotychczas nie stworzono szczepionki przeciwko temu wirusowi. Śmiertelność wśród zarażonych wynosi około 38 procent. 

Wirusa MERS (Middle East Respiratory Syndrome) odkryto w 2012 roku w Arabii Saudyjskiej. Tam też stwierdzono dotychczas najwięcej zachorowań. Do tej pory na świecie MERS zdiagnozowano u ponad 1300 osób. Co najmniej 466 spośród nich zmarło. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje