Zalana Sardynia: Ludzie zginęli w swoich domach i autach

Liczba ofiar cyklonu, który nawiedził Sardynie, od kilku godzin nie zmienia się i wynosi szesnaście. Jedna tylko osoba uznana została za zaginioną, a ponad dwa i pół tysiąca jest bez dachu nad głową. Niszczycielski cyklon śródziemnomorski Kleopatra przetacza się, choć z nieco mniejszą siłą przez znaczną część Włoch. Nawałnice i wichury nękają Rzym i region Kalabria.

Skala zniszczeń na Sardynii jest wciąż trudna do oszacowania.

Reklama

Największe szkody żywioł wyrządził na północy wyspy. Pod wodą znalazły się ogromne tereny w okolicach Olbii. Ludzie zginęli w swoich zalanych domach i w samochodach, w wypadkach na zawalających się mostach.

W ciągu 24 godzin spadło na Sardynii tyle wody, co normalnie w ciągu pół roku. Nikt nie spodziewał się tak wielkiego ataku żywiołu, chociaż zapowiadano gwałtowne opady i burze. Szef włoskiej obrony cywilnej odpiera zarzuty, że nie uprzedziła ona o nadchodzącym niebezpieczeństwie.

Tymczasem rząd na nadzwyczajnym posiedzeniu ogłosił na wyspie stan klęski żywiołowej i wyasygnował dwadzieścia milionów euro na doraźną pomoc. W czasie krótkiej wizyty na miejscu tragedii Enrico Letta zapewnił, że te dwadzieścia milionów to pierwsza część naszego zaangażowania związana z kryzysem, potem będziemy towarzyszyć fazie odbudowy. Sardyńczycy chcieliby przystąpić do niej jak najszybciej. Powstrzymują ich jednak niepomyślne prognozy pogody: padać ma tam jeszcze przez następną dobę.

Papież Franciszek, który w drugiej połowie września odwiedził włoską wyspę, modli się za ofiary i wzywa do czynnej solidarności z poszkodowanymi.

Kleopatra, która przyniosła gwałtowne burze, oberwania chmury i porywiste wiatry, przenosi się od wtorku w inne rejony Włoch włącznie z dalekim południem, gdzie już spadło nawet 200 milimetrów deszczu i ma padać dalej. Alarm pogodowy ogłoszono również dla środkowej części Półwyspu Apenińskiego.

Meteorolodzy wyjaśniają, że taki rodzaj cyrkulacji atmosferycznej, jaki występuje w tych dniach, jest jednym z najgorszych, jaki w ogóle może pojawić się nad Włochami i to na ogromnym obszarze.

To, co dzieje się obecnie specjaliści porównują do zabawki-bączka, który niosąc falę niepogody kręci się od Morza Tyrreńskiego w kierunku Atlantyku, a potem wraca i zmierza ku północy kraju.

Wielogodzinne burze i ulewy spowodowały w nocy z wtorku na środę lokalne podtopienia w rejonie Rzymu, zwłaszcza w nadmorskiej dzielnicy Ostia. Zalane są niektóre drogi w rejonie rzymskiej obwodnicy.


IAR/PAP
Dowiedz się więcej na temat: sardynia | cyklon

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje