Żałoba po wypadku helikoptera w Glasgow

Straż pożarna w Glasgow nadal przeszukuje zawalony pub, na który w nocy z piątku na sobotę spadł policyjny helikopter. 14 osób z ciężkimi obrażeniami przebywa w szpitalach, wiadomo o 8 ofiarach śmiertelnych. Do południa policja w Glasgow ujawniła nazwiska trzech osób, które zginęły w wypadku.

Kolejność i tempo ujawniania nazwisk wiąże się nie tyle z identyfikacją zabitych, co z możliwością dotarcia do rodzin i przygotowania ich na tę wiadomość.

W katedrze w Glasgow odbywają się dziś modlitwy za zmarłych i rannych. Jak powiedziała BBC pastor Lorna Hood z Kościoła Szkocji, również społeczności Szkotów poza granicami kraju zjednoczyły się w żałobie.

Reklama

"Nasze myśli i modlitwy są teraz z nimi. Szkocja jest jak wielka wieś i ten ból odczuwany jest wszędzie, choć szczególnie w Glasgow" - powiedziała pani pastor.

Poranna niedzielna prasa zdawała się sugerować, że ktoś mógł przeżyć w ruinach pubu, ale później ratownicy nie wyrażali już takich nadziei.

Nie słabną natomiast wyrazy uznania dla tych, którzy od pierwszej chwili rzucili się ratować rannych. Właściciel pubu "The Clutha", który sam wyszedł bez szwanku, osłonięty przez barowy blat, mówił BBC: "Nie mogłem uwierzyć, jaki spokój zachowali ludzie przy barze. Wydawali się pochłonięci ewakuacją rannych i pomocą innym. Większość zachowała się w fenomenalny sposób".

Tymczasem w Glasgow otwarto ośrodek dla rodzin zabitych i poszkodowanych w wypadku, a flagi nad budynkami oficjalnymi spuszczono do połowy masztu.

Grzegorz Drymer

Dowiedz się więcej na temat: helikopter | Glasgow | pub

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje