Zamach w Barcelonie. Furgonetka wjechała w tłum ludzi

Furgonetka staranowała tłum ludzi w Barcelonie. Do zdarzenia doszło na Las Ramblas, w turystycznym sercu miasta. "To był atak terrorystyczny" - informuje hiszpańska policja. W zamachu zginęło 14 osób, a ponad 100 jest rannych - wynika z najnowszych danych. Zatrzymano już dwie osoby podejrzane o związek z atakiem, jak poinformowała katalońska policja, najprawdopodobniej żaden z nich nie jest kierowcą furgonetki. Do zamachu przyznało się tzw. Państwo Islamskie.

Jak podają hiszpańskie media, biała furgonetka marki Fiat wjechała na chodnik, potrącając przechodniów. Świadkowie relacjonują, że kierowca prowadził samochód tak, by ranić jak najwięcej osób. 

Reklama

Sprawca przejechał w ten sposób 600 metrów, po czym uciekł pieszo z miejsca wypadku. 

Do przeprowadzenia zamachu przyznało się tzw. Państwo Islamskie - podała powiązana z dżihadystami agencja Amaq. "Sprawcy ataku w Barcelonie byli żołnierzami IS" - głosi komunikat.

"Operacja została przeprowadzona w odpowiedzi na wezwania, by za cel obierać państwa koalicji" - podaje Amaq; chodzi o kraje wchodzące w skład koalicji walczącej w Iraku i Syrii z Państwem Islamskim pod egidą Stanów Zjednoczonych.

Wybuch w kamienicy


Policja informuje również, że w jednym z domów w Katalonii doszło do wybuchu, a zdarzenie to ma związek z atakiem w Barcelonie. W eksplozji jedna osoba zginęła, a 7 zostało rannych. 

Dwie osoby w areszcie

Przed godziną 20 zatrzymano mężczyznę podejrzanego o związek z zamachem - potwierdziła policja. Po godzinie 21 poinformowano o aresztowaniu kolejnego podejrzanego. Jeden z nich jest Marokańczykiem a drugi pochodzi z Melilli, hiszpańskiej enklawy w Północnej Afryce.

Tuż po godzinie 23 poinformowano, że najprawdopodobniej żaden z zatrzymanych nie jest kierowcą furgonetki, która rozjeżdżała ludzi na Las Ramblas.

Potrącenie policjantów

Już po zamachu doszło do kolejnego incydentu: dwóch policjantów zostało potrąconych w punkcie kontrolnym ustanowionym po ataku w centrum Barcelony - poinformowała katalońska policja. 

Funkcjonariusze usiłowali zatrzymać kierowcę, oddając strzały - podaje EFE. Mężczyzna prawdopodobnie nie żyje.

Nadal nie wiadomo, czy mężczyzna ten miał jakiś związek z zamachem.

28-letni Marokańczyk wśród podejrzanych

Służby podają, że urodzony w Maroku 28-letni Driss Oukabir wynajął furgonetkę, której użyto w zamachu; opublikowano również jego zdjęcie:

Telewizja TVE i gazeta "La Vanguardia" poinformowały, że Driss Oukabir sam zgłosił się na policję w Gironie po tym, jak zobaczył w mediach swoje zdjęcia. Mężczyzna twierdzi, że dokumenty, które posłużyły do wypożyczenia furgonetki, zostały skradzione przez jego młodszego brata. Policja weryfikuje te twierdzenia.

Oukabir był wcześniej skazywany za przemoc, jednak policja nie podejrzewała go o związki z dżihadystami.

Policja informuje, dementuje i apeluje

Nie potwierdziły się natomiast doniesienia mówiące o strzałach w innych miejscach, o zabarykadowaniu się zamachowców w barze czy wzięciu przez nich zakładników.

"Nie ma nikogo w żadnej restauracji w Barcelonie. Aresztowaliśmy jedną osobę, którą uznajemy za terrorystę" - poinformowała na Twitterze katalońska policja.

W czwartek wieczorem policja znalazła drugą furgonetkę związaną z atakiem - w mieście Vic, 70 km od stolicy Katalonii.

Służby bezpieczeństwa zamknęły stacje metra oraz sklepy w pobliżu miejsca wypadku. Policja apeluje również, by nie zbliżać się do Placu Katalońskiego, który został już odgrodzony. Proszą też o nieużywanie telefonów komórkowych. 

Alarm czwartego stopnia

Premier Hiszpanii Mariano Rajoy udał się na miejsce tragedii. Rajoy poinformował, że zajmie się w Barcelonie koordynacją akcji mających na celu zapewnienie maksimum bezpieczeństwa i pomoc dla osób poszkodowanych w zamachu, a także ujęcie sprawców. Rząd ogłosił dla całego kraju alarm czwartego stopnia (najwyższy jest piąty stopień alarmu). 

W Barcelonie ustawiają się długie kolejki w punktach oddawania krwi.

Czy wśród ofiar są Polacy?

"Do chwili obecnej (23:30 - red.) lokalne władze hiszpańskie nie potwierdziły, aby wśród poszkodowanych w zamachu w Barcelonie znajdowali się obywatele RP" - poinformowało MSZ w czwartek wieczorem PAP.

Resort zaznaczył, że Konsulat Generalny RP w Barcelonie "jest w stałym kontakcie z centrum kryzysowym oraz policją" i weryfikuje wszelkie informacje dotyczące poszkodowanych obywateli polskich".‎



Wśród ofiar jest obywatelka Belgii - poinformowały władze tego kraju.

MSZ Hiszpanii uruchomiło specjalną infolinię: 22 523 86 04. Polskie MSZ apeluje do Polaków przebywających w Barcelonie, by poinformowali najbliższych, jeżeli są bezpieczni.

Plac Kataloński jest jedną z popularniejszych części miasta, chętnie odwiedzaną przez turystów.

Burmistrz Barcelony Ada Colau powiedziała, że miasto uczci w piątek w południe ofiary zamachu minutą ciszy. 

Dowiedz się więcej na temat: FC Barcelona

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje