Zamach w Barcelonie. Kierowca furgonetki wciąż na wolności

Policja wciąż szuka głównego sprawcy czwartkowego zamachu w Barcelonie. Hiszpańskie MSW podało, że cała grupa terrorystyczna, która stała za atakami w stolicy Katalonii i w mieście Cambrils została rozbita. Nadal jednak nie schwytano kierowcy, który wjechał w tłum w centrum Barcelony.

Głównym zamachowcem, który w czwartkowe popołudnie tratował ludzi na deptaku La Rambla, jest prawdopodobnie 22-letni, urodzony w Maroku Junes Abujakub. Katalońska policja potwierdza, że kierowca vana wciąż jest na wolności. Choć nie podaje jego tożsamości, to nazwisko Abujakuba jest niemal pewne. 

Reklama

"Potwierdzam, że za tą osobą wydaliśmy list gończy. Chodzi o tego człowieka, którego nazwisko podawały media. Policja wciąż szuka tej osoby" - mówił rzecznik katalońskiej policji Albert Oliva.

Tymczasem MSW podało, że cała grupa terrorystów została już rozbita. Hiszpańskie służby mówią, że liczyła ona kilkanaście osób i planowała znacznie poważniejszy atak, być może z użyciem gazu. 

Minister spraw wewnętrznych Hiszpanii Juan Ignacio Zoido twierdzi, że sytuacja w kraju jest opanowana i nie ma potrzeby podwyższać poziomu alertu terrorystycznego. 

"Eksperci jednogłośnie zaproponowali, a my przyjęliśmy tę propozycję, by utrzymać obecny czwarty stopień i nie podwyższać go do najwyższego piątego. Równocześnie jednak zastosujemy nowe środki bezpieczeństwa. To będzie cała seria różnych rzeczy" - powiedział.

Wiadomo, że nowe środki bezpieczeństwa zostaną wprowadzone m.in. w miejscach uczęszczanych przez turystów jak i przez samych Hiszpanów.

W czwartkowych atakach w Barcelonie i Cambrils zginęło w sumie 14 osób, a 130 zostało rannych. Ofiary i ranni pochodzą z ponad 30 krajów.

Wojciech Cegielski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje