Zamach w Manchesterze. Kontrolowana eksplozja podejrzanego ładunku

Policja w Manchesterze przeprowadziła w nocy z poniedziałku na wtorek kontrolowaną eksplozję podejrzanego przedmiotu znalezionego w pobliżu Manchester Arena, w której co najmniej 22 osoby zginęły w wyniku incydentu traktowanego przez policję jako "możliwy zamach terrorystyczny".

Jak później poinformowano, podejrzany przedmiot okazał się być porzuconym elementem ubioru i nie stanowił zagrożenia.

Reklama

Wcześniej operator hali koncertowej poinformował w krótkim oświadczeniu, że do incydentu - opisywanego przez świadków jako wybuch - doszło w "przestrzeni publicznej" na zewnątrz hali.

Rano policja podała, że ataku przed halą widowiskową w Manchesterze dokonał jeden zamachowiec, który zdetonował ładunek. Napastnik zginął w wybuchu.

Ustalono, że zamachowiec-samobójca miał ze sobą "prowizoryczny ładunek", który zdetonował po koncercie. Policja odmówiła podana szczegółów dotyczących ofiar, ale potwierdzono, że wśród zabitych są dzieci.

"Na tym etapie śledztwa wiemy, czy był to jeden człowiek. Ustalamy jednak, czy był częścią większej grupy czy działał na własną rękę" - poinformowano podczas konferencji w Manchesterze.

Jeśli założenie o zamachu terrorystycznym zostanie potwierdzone, będzie to najpoważniejszy zamach na terenie Wielkiej Brytanii od ataków na system komunikacji publicznej w Londynie w lipcu 2005 roku.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje