Zamach w Stambule: Wszyscy zabici w zamachu w Stambule to cudzoziemcy

Premier Turcji Ahmet Davutoglu powiedział, że wszyscy zabici w samobójczym zamachu, do którego doszło we wtorek w historycznej części Stambułu, to cudzoziemcy. Jego zdaniem zamachu dokonał urodzony w innym kraju członek Państwa Islamskiego.

W zamachu zginęło 10 osób, a 15 zostało rannych.

Reklama

Minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier potwierdził, że w zamachu terrorystycznym w Stambule zginęło ośmiu obywateli Niemiec. Dziewięciu jest rannych. Davutoglu, którego wypowiedzi wyemitowała turecka telewizja, poinformował, że w rozmowie telefonicznej złożył kondolencje kanclerz Niemiec Angeli Merkel. 

Premier zapowiedział, że tureckie władze znajdą wspólników zamachowca samobójcy i przykładnie ich ukarzą. Zapowiedział także kontynuowanie walki z Państwem Islamskim i ocenił, że jednym z głównych źródeł terroryzmu jest brak bezpieczeństwa w Syrii.

Na razie żadna organizacja nie przyznała się do przeprowadzenia zamachu.

Wicepremier Numan Kurtulmus powiedział, że zamachowiec niedawno prawdopodobnie przedostał się do Turcji z Syrii, i dodał, że nie był on na liście bojowników objętych w Turcji dozorem. Kurtulmus poinformował, że w związku z podejrzanymi powiązaniami z islamskimi bojownikami śledzone są w Turcji tysiące ludzi, ale w grupie tej nie było sprawcy wtorkowego zamachu.

Wcześniej poinformowano, że władze zidentyfikowały sprawcę zamachu; był nim urodzony w 1988 roku Syryjczyk.

Do wybuchu doszło na dawnym hipodromie między Hagią Sophią a Błękitnym Meczetem, które należą do najpopularniejszych atrakcji turystycznych Stambułu. Po ataku zamknięto obiekty turystyczne, w tym Hagię Sophię i Cysternę Bazyliki.

IAR/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje