Zamach w Turcji: Wybuch w mieście Suruc. 28 ofiar

Co najmniej 28 osób zginęło, a blisko sto zostało rannych w poniedziałek w wybuchu w centrum tureckiej miejscowości Suruc, położonej blisko granicy z Syrią - donosi AFP. To był atak terrorystyczny - oznajmił turecki minister spraw wewnętrznych. Według nieoficjalnych informacji był to atak samobójczy, za którym stało Państwo Islamskie.

Francuska agencja, powołując się na źródła rządowe, podała, że za atakiem stał zamachowiec samobójca, najprawdopodobniej powiązany z samozwańczym Państwem Islamskim.

Reklama

Według dotychczasowych ustaleń zginęło co najmniej 28 osób, a blisko sto zostało rannych. Liczba ofiar może jednak wzrosnąć. 

Świadkowie wybuchu opowiadają, że wskutek eksplozji doszło do pożaru, a z okolicznych budynków powypadały okna.

"Wzywamy wszystkich do zachowania zdrowego rozsądku w obliczu terroryzmu, który za cel obrał jedność naszego kraju" - oświadczył minister spraw wewnętrznych Turcji. Zapewnił, że odpowiedzialni za atak zostaną odnalezieni "tak szybko jak to możliwe" i pociągnięci do odpowiedzialności.

Premier Turcji Ahmet Davutoglu wysłał na miejsce zdarzenia trzech swoich ministrów.

Na terenie sąsiadującej z Turcją Syrii i w Iraku swój kalifat proklamowało przed rokiem samozwańcze Państwo Islamskie.

Suruc znajduje się w pobliżu granicy z Syrią. Większość mieszkańców stanowią Kurdowie. W mieście tym znajduje się obóz dla uchodźców. Schronienie w nim znalazło 35 tysięcy osób, które w obawie przed bojownikami z tak zwanego Państwa Islamskiego uciekło z Kobane - syryjskiego miasta znajdującego się w pobliżu, po drugiej stronie granicy.

Drugi zamach

AFP podała, że krótko po ataku w Suruc inny zamachowiec samobójca zdetonował ładunek w samochodzie po drugiej stronie granicy - w syryjskim Kobane. Do eksplozji doszło, gdy pojazd znalazł się przy punkcie kontrolnym. Zginęło dwóch kurdyjskich żołnierzy. Ataki prawdopodobnie były ze sobą skoordynowane.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje