Zamieszki na północy Paryża. Poszło o śmierć 24-latka

Drugą noc z rzędu wzburzony tłum atakował policję na północnych przedmieściach Paryża, rzucając w jej kierunku koktajle Mołotowa i podpalając samochody. Zamieszki wybuchły w nocy z wtorku na środę w następstwie śmierci aresztowanego w tym tygodniu mężczyzny.

W nocy ze środy na czwartek policja zatrzymała osiem osób; nikt nie został ranny. Spokój został przywrócony w czwartek nad ranem.

Reklama

W zamieszkach uczestniczyło około 200 mieszkańców stołecznego przedmieścia Val d'Oise; do interwencji zmobilizowano 180 funkcjonariuszy policji - poinformował przedstawiciel lokalnej prefektury Jean-Simon Merandat.

Demonstranci podpalili 15 samochodów i kilkanaście koszy na śmieci; koktajlami Mołotowa obrzucono budynek ratusza i przedszkole - sprecyzował Merandat w wypowiedzi dla radia France Info.

Protesty w Val d'Oise zaczęły się w nocy z wtorku na środę, po tym jak 24-letni mężczyzna zmarł, gdy we wtorek po południu został aresztowany pod zarzutem wymuszeń i zabrany przez policję na komisariat - poinformował zastępca prokuratora Francois Capin-Dulhoste. Pierwszej nocy zamieszek lekko rannych zostało pięciu policjantów, do których z broni palnej strzelali protestujący - dodał prokurator.

Capin-Dulhoste tłumaczył, że 24-latek miał problemy z sercem, gdy był transportowany na komisariat; przyczyna jego śmierci jest przedmiotem dochodzenia. Krewni mężczyzny mówią, że funkcjonariusze uderzyli go podczas zatrzymania, gdy próbował zapobiec aresztowaniu swego brata.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje