Zapadł wyrok ws. katastrofy kolejowej w Bawarii

Sąd w Traunstein skazał w poniedziałek na karę trzech i pół roku więzienia dyspozytora ruchu winnego katastrofy kolejowej, w której w lutym pod Bad Aibling w Bawarii zginęło 12 osób a blisko 90 zostało rannych. Mężczyzna popełnił błąd, gdyż grał na smartfonie.

Sędziowie uznali 40-letniego pracownika kolei niemieckich za winnego nieumyślnego spowodowania śmierci i uszkodzenia ciała. Zdaniem sądu była to jedna z największych katastrof kolejowych ostatnich lat w Niemczech. Oskarżony przyznał się do winy. 

Reklama

Śledztwo wykazało, że dyspozytor w czasie służby regularnie grał, pomimo zakazu, w gry komputerowe. Oskarżony wyjaśnił, że feralnego dnia, gdy doszło do katastrofy, grał na swoim telefonie komórkowym w grę "Dungeon Hunter5", polegającej na zabijaniu demonów.

Z powodu odwróconej uwagi, dyspozytor przez pomyłkę skierował jadące z przeciwnych stron pociągi na ten sam tor. Wyłączył też urządzenie, które powinno zapobiec takiej kolizji. Gdy spostrzegł swój błąd, wysłał sygnał alarmowy, lecz wcisnął niewłaściwy przycisk. Ostrzeżenie nie dotarło do maszynistów i pociągi z pełną prędkością wpadły na siebie.

Podczas śledztwa okazało się, że na trasie, gdzie doszło do wypadku, zamontowany jest przestarzały system sygnalizacyjny. Zarządzenie z 1984 roku o ustawieniu dodatkowych instalacji nie zostało zrealizowane. Ten fakt nie miał jednak wpływu na wymiar kary. Kolej zobowiązana jest do modernizacji tras tylko w granicach swoich możliwości finansowych.  

W procesie uczestniczyło 20 członków rodzin ofiar oraz osób rannych w wypadku.

Kodeks karny przewiduje za tego rodzaju przestępstwo karę pozbawienia wolności do lat pięciu. Prokurator domagał się czterech lat więzienia, obrona chciała wyroku w zawieszeniu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje