Zimbabwe: Prezydent stoi za zamachem na premiera?

To nie był wypadek, na premiera Tsvangiraia dokonano zamachu - oświadczył przebywający w RPA rzecznik Ruchu na rzecz Zmian Demokratycznych (MDC), którego przywódcą jest Morgan Tsvangirai.

- Nie był to w istocie rzeczy wypadek; był to perfekcyjnie zorganizowany zamach w celu wyeliminowania przywódcy MDC - powiedział przedstawicielom mediów rzecznik Sibanengi Dabe, odnosząc się do piątkowego wypadku, w którym premier został ranny, a jego żona zginęła.

Reklama

Inne źródła związane z MDC zwróciły uwagę na to, że w chwili gdy doszło do katastrofy nie było przed samochodem premiera eskorty policyjnej. Gdyby policjanci na motocyklach poprzedzali samochód szefa rządu, do zderzenia prawdopodobnie by nie doszło.

- Sądzimy, że potężna partia ZANU jest zdecydowana zrobić wszystko, co możliwe, aby ponownie objąć ster rządu - powiedział Dabe.

Wskazał on prezydenta Roberta Mugabe jako odpowiedzialnego za zamach, w którym poniosła śmierć żona premiera, Susan, a szef rządu został ranny w głowę i odniósł obrażenia klatki piersiowej.

Lekkie rany odnieśli także kierowca terenowego Landcruisera, którym jechał premier z żoną, oraz ochraniarz.

Tsvangirai po kilkunastogodzinnym pobycie w szpitalu w Harare, gdzie odwiedził go prezydent Mugabe, udał się pod silną ochroną członków swego ruchu na stołeczne lotnisko. Tam czekał już prywatny odrzutowiec wysłany po niego przez prezydenta pobliskiej Bostwany, Iana Seretse Khamę.

- Mogę potwierdzić, że lekarz zalecił premierowi Tsvangiraiowi pobyt w szpitalu na rekonwalescencji, czego ze względu na okoliczności nie może zrobić w kraju - stwierdziło źródło MDC, na które powołuje się agencja Reutera.

Khama jest jednym z nowych przywódców afrykańskich otwarcie krytycznych wobec 85-letniego prezydenta Zimbabwe, sprawującego niepodzielnie władzę od 1980 roku.

Do zgody na utworzenie 11 lutego rządu, w którym partia prezydenta ZANU-PF podzieliła się władzą z prześladowaną dotąd MDC, skłonił Mugabego głęboki kryzys gospodarczy i humanitarny, w jakim znalazło się Zimbabwe, oraz nacisk państw sąsiednich.

Dowiedz się więcej na temat: zamachy | Nie | wypadek | zimbabwe | prezydent | Afryka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje