Rolnicy po powodzi potrzebują większej pomocy

Pomoc, jaką rząd oferuje dla rolników, których uprawy zniszczyła powódź, nijak się ma do rzeczywistości; potrzebny jest specjalny program pomocowy, bo niektóre rodziny za kilka miesięcy nie będą miały z czego żyć - powiedział w piątek wójt Dwikóz (Świętokrzyskie) Marek Łukaszek.

W podsandomierskiej rolniczej gminie Dwikozy po przerwaniu wałów na Wiśle i Opatówce - w nocy z 6 na 7 czerwca - woda zalała i podtopiła ok. 35 proc. terenów. Poszkodowanych zostało 850 rodzin.

Reklama

Zostały zalane domy oraz pola z uprawami warzyw i owoców w miejscowościach: Winiary, Winiarki, Kępa Chwałowska, Szczytniki, Słupcza, Bożydar; częściowo zostały zalane także Dwikozy, Mściów i Nowy Kamień.

Jak mówił wójt, życie po powodzi powoli wraca do normy, ale trauma tragedii długo jeszcze zostanie w psychice mieszkańców, także dlatego, że wielu znalazło się w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej.

- W powodzi ucierpiały głównie małe, dwu-trzy hektarowe gospodarstwa, gdzie w tunelach foliowych uprawiono warzywa: pomidory, ogórki, sałatę, kalafiory i kapustę. Tunele są całkowicie zalane - rolnicy ponieśli wcześniej duże nakłady na uprawy, nie mieli jeszcze zysków, a już mają olbrzymie straty - tłumaczył wójt.

Pomoc, którą oferuje rząd - 2 tys. zł dla rodzin rolniczych prowadzących gospodarstwa o powierzchni do pięciu hektarów i 4 tys. zł powyżej pięciu hektarów - wójt nazwał "symboliczną". Podobnie inne ułatwienia - ulgi podatkowe i kredyty preferencyjne. Zaapelował, by władze opracowały specjalny program pomocy dla rolników poszkodowanych w powodzi. - Odtworzenie konstrukcji jednego zniszczonego tunelu to półtora tys. zł, sama folia to koszt ok. czterech tysięcy zł, a trzeba jeszcze kupić nasiona, sadzonki i nawozy. Przydałyby się pieniądze, które pozwoliłyby na odtworzenie dwóch lub trzech folii w każdym gospodarstwie jeszcze w tym roku - powiedział Łukaszek.

Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej wypłacił już prawie wszystkie zasiłki w wysokości do 6 tys. zł dla mieszkańców całkowicie zalanych miejscowości, sukcesywnie realizowane są kolejne wnioski o zapomogi. Jak podkreślał Łukaszek, to środki na bieżące wydatki, a w rodzinach, które utrzymywały się jedynie z produkcji rolniczej, za dwa - trzy miesiące pieniądze się skończą. Kolejne zasiłki do 20 tys. zł i do 100 tys. zł będą dotyczyły jedynie remontów zniszczonych domów.

Władze gminy starają się znaleźć dodatkowe pieniądze na zasiłki celowe w budżecie gminy, zwróciły się także o pomoc w tym zakresie do Urzędu Marszałkowskiego w Kielcach.

Gmina wystąpiła także do Powiatowego Urzędu Pracy w Sandomierzu o zatrudnienie rolników do robót publicznych i prac interwencyjnych, ale - jak mówi wójt - taka forma pomocy jest obwarowana przepisami, które pozwalają zatrudniać jedynie te osoby, które mają gospodarstwo nie większe niż dwa hektary.

Według Łukaszka w gminie Dwikozy jest ponad 500 rodzin poszkodowanych w powodzi, które utrzymują się tylko z produkcji rolnej.

Pod opieką gminy jest jeszcze ok. 400 powodzian, dostarczane im są posiłki i wydawane paczki z darami. W 20 domach wciąż stoi woda. Strażacy sukcesywnie wypompowują wodę z zastoisk, m.in. w Szczytnikach.

Dzieci z rodzin, których domy ucierpiały w powodzi, przebywają na koloniach. Rok szkolny zawieszono - budynki czterech szkół były zagrożone zalaniem, w czterech kolejnych zorganizowano noclegi dla poszkodowanych.

Wójt i rada gminy zwrócili się z prośbą do jednostek samorządu terytorialnego, instytucji i indywidualnych osób o wsparcie finansowe powodzian. Pieniądze można wpłacać na konto Banku Spółdzielczego w Sandomierzu, oddział w Dwikozach, o numerze 05 9429 0004 2002 0014 0184 0047, z dopiskiem: "Pomoc dla powodzian".

Władze proszą też o przekazywanie artykułów spożywczych - głównie wody, konserw, chleba - oraz środków czystości: proszków do prania, mydeł, środków dezynfekujących, wiader, mopów. Dary można dostarczać do magazynu zlokalizowanego w gimnazjum w Dwikozach, przy ul. Spółdzielczej 21.

Marszałek województwa świętokrzyskiego Adam Jarubas zwrócił się w piątek do ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji Jerzego Millera, o rozszerzenie wykazu gmin regionu, dla których przeznaczone będą pieniądze ze specjalnego, rządowego programu pomocowego. Marszałek wnioskował, aby oprócz Sandomierza na rządowej liście znalazły się cztery inne świętokrzyskie gminy - Połaniec, Łubnice, Tarłów i Dwikozy.

"Niewątpliwie gmina Sandomierz została najbardziej dotknięta skutkami ostatniej powodzi, nie może to jednak wpływać na fakt pominięcia pozostałych jednostek samorządu terytorialnego, które również poniosły ogromne straty materialne, zwłaszcza w kontekście niewielkich możliwości finansowych tych samorządów" - napisał Jarubas.

"W sytuacji, gdy klęska objęła tak duży obszar województwa (56 gmin - red.), przyznanie środków finansowych tylko jednej gminie zostanie odebrane przez pozostałe jako krzywdzące, zwłaszcza przez wymienione wyżej gminy, których straty finansowe z tytułu szkód wyrządzonych przez powódź z całą pewnością można zakwalifikować jako znaczne" - można przeczytać w liście do ministra.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy