2-latek umierał w nagrzanym aucie. A jego ojciec...

Szokujące fakty ujrzały światło dzienne po tym, jak wczoraj rozpoczął się proces 33-letniego Amerykanina, który zostawił swojego dwuletniego synka w nagrzanym samochodzie. Chłopiec zmarł. O sprawie pisze CNN.

Z materiałów zgromadzonych przez śledczych wyłania się obraz mężczyzny po 30-tce, który nie był wierny swojej żonie i marzył o życiu bez dziecka. W trakcie, kiedy jego dwuletni syn umierał, Justin Ross Harris SMS-ował aż z sześcioma kobietami, wysyłając do nich nieprzyzwoite wiadomości. W niektórych były nagie zdjęcia.

Reklama

Według ustaleń policji, 33-letni Harris, zostawił dziecko przypięte pasami bezpieczeństwa w samochodzie. Chłopiec spędził tam siedem godzin. Do tragedii doszło 18 czerwca. Dwulatek zmarł na skutek przegrzania organizmu podczas gdy jego ojciec “pracował".

Na jaw wyszło także, że przed śmiercią swojego dziecka Harris odwiedził forum dyskusyjne, na którym czytał, jak się pozbyć dziecka. Dodatkowo przeszukiwał internet wklepując frazę "jak przetrwać w więzieniu". Ze śmiercią dziecka ma prawdopodobnie związek także jego matka. Policja sprawdza obecnie wszystkie tropy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje