Alienacja rodzicielska - wyrafinowana forma przemocy

"Mój Drogi i Ukochany Synu... Wierzę, że pomimo trwającej rozłąki wciąż rozumiemy się bez słów. (...) Chcę Ci dodać siły i wiary, i dlatego wyruszam w marsz - dla Ciebie. Idę do Warszawy" - napisał 15 kwietnia na swoim blogu "Listy do Syna" Paweł.



Reklama

Syn nie czyta tych listów. Nie wie o ich istnieniu. Nie ma też żadnego kontaktu z ojcem, bo sąd przyznał opiekę nad dzieckiem mamie. Dzieci wychowywanych przez jednego z rodziców jest w Polsce wiele. Ale nie tylko one są narażone na tę szczególnie wyrafinowaną formę przemocy psychicznej, jaką jest alienacja rodzicielska.

Fakt, że dziecko ma prawo do dobrej więzi z obojgiem rodziców, wydaje się często niezbyt oczywisty dla samych rodziców. To zawstydzające, że trzeba o tym przypominać. Zaczyna się od niewinnych pytań "kogo kochasz bardziej - mamę czy tatę?", a kończy się - w wielu przypadkach - poważnymi problemami psychicznymi i zaburzeniami emocjonalnymi w dorosłym życiu.

Alienacja rodzicielska - przemoc perfidna

Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak podkreśla w rozmowie z Interią, że corocznie napływa do niego blisko 50 tys. spraw. Niemal połowa z nich dotyczy kwestii związanych z wikłaniem dziecka w konflikt okołorozwodowy.

- Alienacja rodzicielska (inaczej PA - red.) to nie tylko fizyczne odseparowywanie dziecka od drugiego rodzica ale także wiele szkodliwych oddziaływań na jego psychikę - tłumaczy Maciej Wojewódka, inicjator i koordynator wydarzeń z okazji Dnia Świadomości Alienacji Rodzicielskiej w Polsce, działający w Komitecie Przestrogi przed Oddzieleniem Rodzica.

- To forma przemocy emocjonalnej wobec dziecka i drugiego rodzica polegająca na niszczeniu więzi dziecka z drugim rodzicem. Może,  chociaż nie musi towarzyszyć ewentualnemu konfliktowi rodziców - tłumaczy.

W polskim prawie nie występuje jednak definicja pojęcia alienacji dziecka od jednego z rodziców. Nie pojawia się ono również w żadnym akcie prawnym - wynika z informacji przekazanych przez RPD.

- Wobec braku danych statystycznych utrudnione jest pełne oszacowanie skali tego zjawiska. Analizując jednak sprawy wpływające do mojego biura, mogę stwierdzić, że problem jest niepokojąco duży - podkreśla Marek Michalak.

Hitler, Stalin i Breivik

Eksperci wskazują, że efektem PA mogą być problemy emocjonalne, większa podatność na nałogi, problemy w budowaniu związków intymnych w dorosłym życiu, a nawet choroby psychosomatyczne i psychiczne, a także tendencje samobójcze. 

Nie bez powodu Maciej Wojewódka wylicza jaskrawe przykłady postaci, które wychowywały się bez jednego z rodziców. Bo - jak podkreśla - w skrajnych przypadkach zaburzenia dziecka pozbawionego drugiego rodzica mogą kształtować bardzo niebezpieczne z punktu widzenia  społeczeństwa postawy.

- Bez obecności drugiego rodzica wychowywali się najgłośniejsi terroryści obecnego wieku oraz najwięksi zbrodniarze ubiegłego wieku - tłumaczy, wymieniając wśród nich Adolfa Hitlera, Józefa Stalina, Andersa Breivika, Osamę bin Ladena i  Adolfa Eichmana.

Zdaniem specjalisty Breivik i bin Laden mogli doświadczyć alienacji rodzicielskiej, a demonstrowane przez nich motywy religijne ich zbrodni mogły w rzeczywistości być racjonalizacją postaw wynikających z zaburzeń psychicznych spowodowanych tym procesem.

Babcia, dziadek i kurator

Pojęcie alienacji rodzicielskiej w pierwszej kolejności kojarzy się z matką lub ojcem, ale osobami wywołującymi ten problem mogą być również inne osoby czy chociażby błędnie skonstruowane prawo rodzinne, na co zwraca uwagę Wojewódka.

- W takiej sytuacji głównym sprawcą może być babcia, dziadek, nieetyczny prawnik lub psycholog, a osobami wspierającymi nieetyczny lub niekompetentny sędzia, kurator czy osoba wykonująca badania do celów sądowych - wylicza, podkreślając, że "rodzic który pozornie stosuje alienację rodzicielską lub nawet w niej w jakimś stopniu uczestniczy, może być narzędziem i ofiarą osób, od których jest zależny".

- Niewłaściwie postępujący dziadkowie muszą zrozumieć, że nie są oni rodzicami, dziecko nie jest ich własnością, a w razie potrzeby mogą tylko wspierać rodziców, chyba, że ci ostatni całkowicie nie są zdolni do prawidłowego wypełniania swoich funkcji - tłumaczy.

Zobacz poruszający spot "Jestem mamy i taty", przygotowany w ramach kampanii społecznej Rzecznika Praw Dziecka:

Niezdrowe pełne rodziny

Co więcej do tego typu zachowań może również dochodzić w rodzinach, które wydają się "zdrowe". - Niejednokrotnie rodzina formalnie pełna w praktyce może być rodziną rozbitą, niespełniającą prawidłowo swoich funkcji społecznych, w której brakuje wzajemnej miłości, prawidłowej komunikacji i współpracy - zauważa ekspert.

Matka i ojciec wcale nie muszą żyć w separacji, by stosować tego rodzaju przemoc psychiczną wobec dziecka. Metody stosowane przez rozwiedzionych, jak i tych, którzy żyją pod jednym dachem, mogą być bardzo podobne.

- Odsuwanie dziecka od drugiego rodzica może być nie tylko narzędziem do odgrywania się na współmałżonku, ale i patologiczną formą wykorzystywaną do sprawowania władzy i przejmowania kontroli - tłumaczy Wojewódka. 

Sprawcy żonglują więc sprawnie lękami dziecka, kreślą fałszywe wizje i stosują wszelkiej maści psychomanipulacje, w tym fałszywe oskarżenia o molestowanie seksualne czy przemoc.

Skutek odwrotny

Krewni, którzy manipulują dzieckiem, by osiągnąć własne cele, nie spodziewają się, że mogą osiągnąć skutek odwrotny. "Ojciec ci nie pomoże z matematyką, bo on nie ma matury", "nie umiesz gotować tak jak twoja matka" - powiedzą do dzieci rodzice lub inni manipulatorzy.

Czy na pewno dziecko odrzuci oczernianego rodzica, a nie zbuntuje się przeciwko temu, kto wysyła do niego takie komunikaty? Skutek czasem bywa odwrotny i dziecko po prostu ucieka od "alienatora" lub zaczyna się buntować.

Poniższy plakat - przygotowany w ramach kampanii społecznej Rzecznika Praw Dziecka - jest tutaj doskonałą ilustracją:

Powiedzenie do dziecka: "te krzywe nogi to masz po mamie" lub "jesteś takim samym leniem jak twój ojciec" jest - jak ocenia ekspert - bardziej lub mniej świadomą formą psychomanipulacji psychiką dziecka. A to może prowadzić do występowania u niego wielu problemów zdrowotnych, emocjonalnych, rozwojowych i dotyczących zachowania.

- Alienacja rodzicielska nie opiera się tylko na bezpośrednich przekazach werbalnych, deprecjonujących drugiego rodzica, a także na wielu mechanizmach spotykanych również m. in. w destrukcyjnych sektach - tłumaczy. Z jednej strony otacza się takiego człowieka powierzchowną miłością, z drugiej - kreuje fobie i podsyca lęki.

Trzeba pamiętać, że towarzyszące takim zachowaniom sygnały niewerbalne, jak agresja  czy wrogość wobec drugiego rodzica w obecności dziecka, zwiększają moc słownego deprecjonowania.

Nasz ekspert zawraca uwagę na fakt, że alienację rodzicielską mogą wzmacniać również ignorowanie, lekceważenie czy nawet wspieranie separowania dziecka od rodziców  przez pracowników instytucji, które mają teoretycznie chronić dziecko przed przemocą.

Gdzie szukać pomocy?

Z jakiej pomocy mogą korzystać rodzice odsuwani od dziecka i jak przede wszystkim pomóc najbardziej poszkodowanej osobie - dziecku?

- Niestety, nie tylko specjalistów mogących udzielić kompleksowej, realnej pomocy nie ma zbyt wielu, ale także pojawiają się organizacje i fora internetowe, które wciągają osoby doznające problemu do działań zwiększających ich koncentrację na sobie i w iluzoryczną walkę - mówi Wojewódka, zaznaczając, że to znacznie utrudnia poszukiwanie możliwości pomocy.

Podkreśla, że w takich sytuacjach nasilają się negatywne stany emocjonalne, rodzice włączają się w bezskuteczne działania, a na samym końcu czeka ich stan wyuczonej bezradności.

Wśród form pomocy wymienia kompetentnie prowadzoną grupę wsparcia, a także profesjonalnego prawnika. Psychologa, a w skrajnych sytuacjach - psychiatrę.

Cierpi przede wszystkim dziecko

- Bardzo ważna przy tym jest niejednokrotnie zmiana koncentracji ze skupiania się na swoich krzywdach i problemach w kierunku większego zwracania uwagi i zrozumienia problemów dziecka - podkreśla.

Marek Michalak zwraca uwagę na fakt, że obowiązujące prawo  powinno zawsze uwzględniać naczelną zasadę - dobro małego człowieka. - Należy tak konstruować system prawny, aby na czele piramidy podmiotów, dla których prawo jest tworzone, było właśnie dziecko - dodaje.

- Niestety, w sytuacji nieprawidłowo skonstruowanego i funkcjonującego prawa, nieznajomości zagadnienia i jego negatywnych konsekwencji oraz istotnego braku adekwatnych specjalistów, problem niejednokrotnie trwa latami, na czym cierpią przede wszystkim najmłodsi. Ta sytuacja odbija się na kondycji funkcjonowania społeczeństwa - ocenia Wojewódka.

Opieka naprzemienna

Czy istnieje rozwiązanie idealne, czyli takie, które umożliwiałoby dziecku równy "dostęp" do rodziców? Niestety nie.

 

- Kwestia konkretnego podziału dni sprawowania przez rodziców bezpośredniej pieczy nad małoletnimi jest złożona i wymaga uważnego zbadania przez sąd opiekuńczy wszelkich okoliczności. Przed ustaleniem tzw. opieki naprzemiennej, lub jeszcze lepiej - równoważnej, należy uwzględnić między innymi umiejętności porozumienia się między rodzicami nie tylko w istotnych sprawach dziecka, ale i możliwości zgodnego rozwiązywania bieżących problemów dzieci - zaznacza Rzecznik Praw Dziecka, zwracając uwagę na tak podstawowe kwestie, jak ewentualne utrudnienia związane np. z dojazdem do szkoły czy zmianą środowiska.

Podkreśla, że zawsze trzeba uwzględniać i pytać o zdanie samo dziecko, gdyż to ono, a nie rodzice, w największym wymiarze poniesie konsekwencje takich działań. 

- Nie wydaje się zasadne wprowadzenie automatyzmu orzekania takiej opieki. Jestem przeciwny każdemu automatyzmowi i blokowaniu możliwości dokonania przez sąd rzetelnej analizy sytuacji. Z punktu widzenia dobra dziecka ważniejszy jest równoważny udział obojga rodziców w jego życiu i dbałość o jakość poświęcanego mu czasu - dodaje.

Tego samego zdania jest Maciej Wojewódka, który zauważa, że samo ustawowe wprowadzenie opieki naprzemiennej niejednokrotnie nie rozwiąże problemu. - Przykładowo mogą pojawiać się takie sytuacje, podczas których dziecko poddawane alienacji rodzicielskiej lub z innych przyczyn odmówi kontaktu z drugim rodzicem i gwałtownie będzie obstawało przy takiej postawie - tłumaczy.

I tu zaczyna się labirynt domysłów. Kto jest sprawcą takiej postawy dziecka? Rodzic? Jeśli tak, to który? Robi to świadomie czy też nie? Jak należy postąpić?

Ekspert wskazuje, że tym problemem należy się zająć w Polsce wielotorowo, zaczynając od zmiany prawa rodzinnego - w kierunku stosowania obligatoryjnej opieki naprzemiennej we wszystkich obszarach, w których jest to możliwe, ale wraz z wprowadzeniem adekwatnego wsparcia prawno-motywacyjno-terapeutycznego, w razie zaistnienia takiej potrzeby oraz adekwatnych programów edukacyjnych dla przyszłych rodziców, sędziów, biegłych i kuratorów sądowych, psychologów, mediatorów i nauczycieli, a także korekty programów szkolnych.

Zdani na mikrokontakty

- Rodzice którzy utrudniają sprawowanie opieki naprzemiennej, gdy nie ma ku temu obiektywnych przesłanek, a którzy w razie potrzeby odmówią aktywnego udziału w adekwatnej terapii,  powinni ponosić konsekwencje wraz z ograniczaniem im praw rodzicielskich - ocenia Maciej Wojewódka.

Jeśli rodzic zostanie odseparowany od dziecka, często pozostają mu jedynie mikrokontakty - szkolne czy religijne wydarzenia z życia dziecka. Namiastka wspólnego życia.

Mój rozmówca przypomina, że w przypadku trudności można próbować skontaktować się z dzieckiem za pomocą listów przekazywanych przez zaufane osoby lub w innych sposób, który nie będzie mógł być zablokowany przez tzw. alienatorów. 

Co zrobić z rodzicem, który nie przekazuje dziecku informacji, listów, maili od drugiego rodzica, bo uważa, że "tak będzie lepiej"? Marek Michalak podkreśla w rozmowie z Interią, że dziecko ma prawo do wychowania i kontaktu ze swoimi rodzicami - każdym z nich. Dotyczy to nie tylko spotkań, ale także utrzymywania kontaktu na różne inne sposoby. - Zerwanie więzi między dzieckiem a rodzicem jest ogromną krzywdą. Nawet, jeśli dochodzi do rozpadu małżeństwa, nie może dochodzić do rozpadu więzi rodzicielskich. Można przestać być żoną czy mężem, ale nigdy nie przestaje się być rodzicem - podsumowuje.

* * *

"Jestem pełen obaw, czy podołam" - napisał w liście do Syna Paweł, który od 20 kwietnia jest w trasie. Zorganizował marsz, którym chce zwrócić uwagę na problem alienacji rodzicielskiej.

"Nie wiem co mnie czeka po drodze, ale chcę się zmierzyć z tymi moimi ‘strachami’, bo wierzę w głębi serca, że pokrzepi to Twoje serce i pomoże Ci wierzyć w siebie i własne możliwości. Chcę, byś wiedział, że trudności są po to, by je pokonywać. We wszystkim można dostrzec choćby okruch dobra i zawsze trzeba mieć nadzieję. Tym marszem chcę Ci właśnie dać nadzieję i jeszcze raz przekazać, że możesz na mnie zawsze polegać" - napisał Paweł.

Dziś - po pokonaniu około 350 km w 5 dni - ma dotrzeć do Warszawy.

Ewelina Karpińska-Morek

***

Przydatne strony:

25 kwietnia - Dzień Świadomości Alienacji Rodzicielskiej

Alienacja rodzicielska jako przemoc wobec dziecka w sytuacji rozpadu związku jego rodziców

Alienacja rodzicielska i jej negatywne skutki oraz problemy dziecka wychowanego przez jednego rodzica

Alienacja rodzicielska i jej negatywne skutki, a zespół alienacji rodzicielskiej (PAS) - podstawowe różnice

Gdy dziecko wychowuje się tylko z jednym rodzicem

Dyskusja na portalu dla specjalistów z różnych branż z udziałem osób doświadczających problemu

Notatka z posiedzenia Komisji Rodziny i Polityki Społecznej Senatu RP, zorganizowanego wspólnie z sejmową Komisją Polityki Społecznej i Rodziny we współpracy z Komitetem Przestrogi przed Oddzieleniem Rodzica "Alienacja rodzicielska jako przemoc wobec dziecka w sytuacji rozpadu związku jego rodziców"

Dzień Świadomości Alienacji Rodzicielskiej - idea akcji i historia wydarzeń w Polsce

Międzynarodowy Komitet Baniek Miłości (International Bubbles of Love Committee)


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje