​Ameryka czyta e-maile Hillary Clinton

Amerykański Departament Stanu rozpoczął ujawnianie 30 tysięcy e-maili wysłanych przez Hillary Clinton do pracowników rządowych z prywatnej skrzynki pocztowej.

Hillary Clinton zgodziła się przekazać FBI i Departamentowi Stanu korespondencję ze swoich prywatnych adresów hrod17@clintonemail.com i hdr22@clintonemail.com. Maile dotyczą okresu, gdy pełniła funkcję sekretarza stanu u prezydenta Baracka Obamy. Opublikowana zostanie wyłącznie służbowa korespondencja polityk ubiegającej się o nominację Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich.

Reklama

Clinton wywołała jednak niemałe kontrowersje, nie udostępniając i kasując uprzednio 32 tys. e-maili, które kandydatka uznała za prywatne.

Sprawa wywołuje w Stanach ogromne emocje, bowiem korespondencja, która odbywa się poza serwerami rządowymi nie jest chroniona przez służby. Ponadto na prywatnym serwerze Clinton mogły znajdować się informacje tajne. Polityk broni się, że nie przechowywała tam korespondencji opatrzonej taką klauzulą, jednak sama treść wiadomości zawiera informacje, które mają charakter co najmniej poufny. Tak przynajmniej wynika z pierwszych ustaleń.

Wokół e-maili Clinton zrobiło się na tyle gęsto, że polityk, które i bez tego oceniana jest przez wielu Amerykanów jako nie do końca uczciwa i prawdomówna, postanowiła wykonać "ucieczkę do przodu" i przekazać służbowe maile departamentowi i FBI. Teraz, w ramach dostępu do informacji publicznej, e-maile może przeczytać każdy. Wrażliwe informacje zostały oczywiście zamazane (dotyczy to 60 wiadomości). Ponadto 125 e-maili nie zostało ujawnionych w ogóle ze względu na znajdujące się w nich informacje. 305 e-maili wciąż jest analizowanych pod kątem skutków ewentualnego upublicznienia.

Smaczku sprawie dodaje fakt, że eksperci FBI uzyskali dostęp do serwera państwa Clintonów i spróbują odzyskać e-maile, które polityk usunęła (przypomnijmy - mowa o 32 tys. wiadomości). Wcześniej, w marcu, kandydatka na prezydenta zdecydowanie odmawiała dostępu do serwera, argumentując, że wśród prywatnych maili znajdowała się m.in. osobista korespondencja z mężem, Billem Clintonem.

Teraz Hillary Clinton, ustami swojego prawnika, zapewnia o pełnej kooperacji ze służbami. Zarówno adwokat, jak i FBI zaznaczają, że była sekretarz stanu nie jest o nic oskarżona.

"Jestem całkowicie przekonana, że [z prywatnej skrzynki] nigdy nie wysłałam ani nie otrzymałam informacji, która w tamtym czasie byłaby oznaczona jako tajna" - oznajmiła na wiecu w Iowa sama zainteresowana.

Co znajduje się w e-mailach?

Ujawniona zawartość skrzynki Hillary Clinton to przede wszystkim wymiana informacji na temat tego, co działo się wówczas na świecie, trochę plotkarstwa, trochę najzwyklejszych poleceń dot. choćby przygotowania przemówień czy logistyki wyjazdów zagranicznych, wreszcie przekrój sympatii i antypatii Clinton.

Była sekretarz stanu pierwsze maile w danym dniu potrafiła wysłać już o piątej nad ranem, a ostatnie po północy.

Jednym z najbardziej frapujących dla opinii publicznej maili Hillary była wiadomość, której tytuł brzmiał: "Karp po żydowsku". Treść: "Jak z tym stoimy"?

Internauci śmiali się z tego maila do rozpuku, powstały setki memów. W końcu były ambasador Izraela w USA rozwikłał zagadkę tej enigmatycznej wiadomości. Chodziło o konflikt między władzami stanu Illinois a Izraelem, do którego Amerykanie mieli wysłać dziewięć kontenerowców zawierających tony karpia. Jednak Izrael w ostatniej chwili zwiększył cło na importowanego karpia, co rozwścieczyło władze Illinois i zagroziło całej transakcji. Departament Stanu został poproszony o mediację w tej sprawie. Trudne negocjacje zakończyły się sukcesem.

Niemałym echem odbił się e-mail wysłany do Clinton przez jej współpracownika Sidneya Blumenthala. W wiadomości tej spiker Izby Reprezentantów, John Boehner, został określony jako "podejrzany, leniwy alkoholik".

Co ciekawe, w jednym z maili Hillary zachwala Martina O’Malleya, obecnie swogo konkurenta do nominacji Demokratów w wyborach prezydenckich i gubernatora Maryland. "Steruje statkiem Maryland tak dobrze, że powinien zostać wybrany przez aklamację" - napisała Clinton.

Skrzynka Hillary Clinton zawiera również obszerną korespondencję z brytyjskim politykiem Davidem Millibandem z Partii Pracy. Wynika z niej, że Clinton mocno kibicowała mu w próbie przejęcia władzy w partii i z rozczarowaniem przyjęła wiadomość, że ostatecznie zwyciężył jego brat Ed.

"Porażka boli, szczególnie, gdy przegrywasz ze swoim bratem... Dziękuję za wszystko, co dla mnie zrobiłaś w ostatnich latach. Dam ci znać, gdy będę w DC" - pisał David Milliband do Hillary Clinton.

W jednym ze starszych maili Hillary zwierzała się współpracownikowi, że "była na drinku z Davidem" i że "trzyma za niego kciuki".

W 2009 roku sekretarz stanu otrzymała informację, że Partia Pracy prawdopodobnie dostanie łupnia w wyborach do Europarlamentu. "Bardzo przykro mi to czytać. Zadzwoń do mnie, jak tylko będzie to możliwe" - odpisała Clinton. Z maili wynika, że Departament Stanu miał swoich faworytów w poszczególnych krajach, których starał się w miarę możliwości wspierać.

W skrzynce Hillary Clinton znajdziemy także profile psychologiczne światowych przywódców. Premier Wielkiej Brytanii David Cameron został określony jako "sztucznie przyjazny, a w skrytości pełen pogardy artystokrata".

Informacje z Wielkiej Brytanii na tyle spodobały się Hillary Clinton, że odpisała: "Pokazałam twoje maile Billowi, który uznał, że są świetne. Pisz do mnie, kiedy tylko możesz". Kolejny wniosek - Clinton konsultowała sprawy zawodowe z mężem.

W wiadomościach znajdziemy też ślady pogłębiania stosunków między USA a Katarem m.in. poprzez spotkania Clinton z Sheikhą Mozah, wpływową matką następcy katarskiego tronu.

Cokolwiek zabawny jest e-mail, w którym Clinton pyta o swoje głosowania w Kongresie: "Czy mógłbyś mi przypomnieć, ile razy głosowałem przeciwko podniesieniu limitu zadłużenia?" - zapytała Miguela Rodrigueza. Odpowiedź: trzy razy.

W kolejnej z opublikowanych wiadomości Clinton prosi, by przekazać Rosjanom, że jej mąż "chętnie spotka się z Władimirem Putinem, ale w innym terminie".

Są też maile, których wartość poznawcza jest znikoma, ale które chętnie przedrukowują media bulwarowe. "Czy mogłabyś mi znaleźć czas na obejrzenie 'Parks and Recreation' i 'The Good Wife'?" - zwróciła się Clinton do zaufanej Moniki Hanley.

Ujawnienie e-maili a wyborcze szanse Hillary Clinton

O ile zwyczaj pisania służbowych maili z prywatnej skrzyki - gdy odpowiada się za sprawy zagraniczne najpotężniejszego państwa na świecie - jest niemądre, nieprofesjonalne i lekkomyślne, o tyle już sama treść tych maili nie wskazuje, by było tam coś, co może pogrążyć Clinton. Choć, zaznaczmy, do przeanalizowania jest, bagatela, siedem tysięcy stron korespondencji. Wydaje się jednak, że więcej Hillary traci na świetnej passie swojego konkurenta Berniego Sandersa niż na aferze e-mailowej. 

I ty możesz poczytać e-maile Hillary Clinton

Dowiedz się więcej na temat: Hillary Clinton

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje