Asia Bibi czeka na śmierć. Tak prześladowani są dziś chrześcijanie

Eksperci alarmują. Takiego okrucieństwa wobec chrześcijan w XXI wieku jeszcze nie było. Dżihadyści z Państwa Islamskiego prowadzą z innowiercami regularną wojnę, ścinając i krzyżując niewiernych. W Pakistanie do kary śmierci wystarczy poszlakowy proces i wątpliwe zeznania żony miejscowego imama. W więziennej celi na wykonanie wyroku czeka Pakistanka Asia Bibi. Jest chrześcijanką. Jest winna.

Czerwiec 2009 roku, Pakistan. Kobiety pracują w polu. W pewnej chwili spotykają się przy studni. Dochodzi do wymiany zdań między chrześcijanką a dwiema muzułmankami. "Jezus umarł za nas na krzyżu, a co zrobił dla was Mahomet?" - przekornie pyta rozmówczynie Asia Bibi. Jedna z kobiet opowiada o zajściu mężowi, miejscowemu imamowi. Ten parę dni później składa zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, podlegającego w Pakistanie surowym karom.

Reklama

Kodeks karny Pakistanu: "Ktokolwiek słowem, ustnie lub pisemnie, bądź przez działanie lub jakiekolwiek aluzje czy insynuacje, bezpośrednio lub nie, sprofanuje święte imię Proroka Mahometa, będzie skazany na karę śmierci lub dożywotnie więzienie".

Asia Bibi została aresztowana. Za kratami matka pięciorga dzieci przebywa od pięciu lat. W międzyczasie usłyszała wyrok - kara śmierci. Jest pierwszą kobietą skazaną na śmierć w Pakistanie. W październiku sąd apelacyjny (trybunał) w Lahaur podtrzymał wyrok. Prawnikom 43-latki pozostaje apelacja do Sądu Najwyższego. To ostatnia deska ratunku.

- Prześladowania prawne chrześcijan występują w różnych państwach muzułmańskich. W myśl przepisów o bluźnierstwie każdy, kto powie cokolwiek złego, zbezcześci Koran, może być skazany na śmierć. Kłopot w tym, że procesy często są poszlakowe. Jeden świadek zezna, że ktoś powiedział "Allah to kawał zbója" i to wystarczy, żeby skazać taką osobę na śmierć - przyznaje w rozmowie z Interią ojciec Marcin Wrzos, redaktor naczelny dwumiesięcznika "Misyjne Drogi".

Takiego okrucieństwa jeszcze nie obserwowaliśmy

Los Asi Bibi podzieliło i podziela wielu chrześcijan. Najgorsza jest sytuacja mieszkańców krajów Bliskiego Wschodu, dotkniętych działalnością Państwa Islamskiego. Islamscy radykałowie z Syrii i Iraku wypowiedzieli otwartą wojnę innowiercom, z chrześcijanami, których wciąż w tym rejonie świata jest sporo, na czele.

- Śmiem twierdzić, że w XXI wieku tak złej sytuacji jeszcze nie było. W tym roku obserwujemy nasilenie agresji skierowanej w stronę chrześcijan. Ataków jest znacznie więcej, a do tego ich okrucieństwo jest na poziomie, jakiego jeszcze nie obserwowaliśmy - podkreśla Leszek Osieczko, kierownik biura Open Doors Polska, organizacji zajmującą się monitorowaniem i wspieraniem prześladowanych chrześcijan.

Leszek Osieczko: - Prześladowania na tle religijnym znane są od zawsze, chrześcijanie też popełnili wiele błędów w swojej historii, ale to, co tam się dzieje, przerasta wszelkie wyobrażenia. Dżihadyści prześladują chrześcijan w okrutny sposób - mordując, torturując i obcinając głowy. Gwałcą kobiety. Są relacje świadków z Syrii, którzy widzieli jak kobietom brzemiennym rozcinano brzuchy, a płody wieszano za pępowiny na drzewach. To skrajny rodzaj okrucieństwa. Islamiści nie tylko chcą zabić, chcą żeby człowiek jak najmocniej przy tym cierpiał.

Dżihadyści stawiają chrześcijanom ultimatum. Mogą zostać w swoich domach, jeżeli zdecydują się płacić dodatkowy podatek, haracz na działalność Państwa Islamskiego. Kto nie chce płacić, jest wypędzany, a jego majątek przejmują islamiści. Chrześcijanie, którzy mimo ostrzeżeń zostają strzec życiowego dorobku, praktycznie podpisują na siebie wyrok.

Byle dalej od bestialstwa islamistów

- Tego kto zostaje, czeka los męczennika. Chrześcijanie są wypędzani i mordowani. Przez Państwo Islamskie około miliona chrześcijan musiało uciekać ze swoich domów. Dużo ludzi zostało zamordowanych. Prześladowania są bardzo krwawe, terrorystyczne - dodaje o. Marcin Wrzos.

Krwawa masakra urządzona przez chcących pozbyć się wyznawców innych religii dżihadystów przynosi efekty. Chrześcijanie masowo opuszczają swoje domy w Syrii i Iraku, szukając schronienia. Część odnajduje bezpieczny kąt w kurdyjskich bazach dla uchodźców, sporo osób ucieka do Jordanii i Libanu. Wyjeżdżają gdziekolwiek, byle tylko uciec od bestialstwa islamistów.

- Obozy pękają w szwach. W Libanie liczba uchodźców to 25 proc. populacji całego kraju. Każdego dnia przybywa osób. Potrzebują środków niezbędnych do przetrwania zimy. Wiele osób uciekało w czerwcu, lipcu. Mieli na sobie klapki, krótkie spodenki i podkoszulki. Zbliża się zima, temperatury spadną do -10 stopni Celsjusza. Jak najszybciej trzeba im dostarczyć pomoc humanitarną. Bez niej nie będą mogli przetrwać - zwraca uwagę Leszek Osieczko.

Bombardowanie dżihadystów to półśrodek

Oprócz pomocy humanitarnej uchodźcy potrzebują uwagi opinii publicznej i polityków. - Bardzo ważne dla chrześcijan, oprócz modlitwy, jest wsparcie społeczne, kampanie. Tak jak daje to nadzieję w przypadku Asi Bibi. Podpisując listy poparcia wysyłane do władz wywiera się presję. Nie można być biernym, nie można obojętnie przechodzić obok tego, co się dzieje - wyjaśnia o. Marcin Wrzos.

Siły koalicji prowadzone przez Stany Zjednoczone bombardują ośrodki opanowane przez dżihadystów. Leszek Osieczko uważa, że to półśrodek, który nie zatrzyma okrutnych praktyk Państwa Islamskiego. - Dżihadyści sprzedają ropę i gaz, dziennie zarabiają 2-3 mln dolarów. Tak długo jak będą mogli handlować, będą mogli efektywnie przeciwstawić się Syryjczykom, Irakijczykom, może też Iranowi. Dopóki będą mieć środki, będą dążyć do tego, co zapowiedział ich lider, czyli wprowadzenia kalifatu aż po Hiszpanię - podkreśla.

- Nasza organizacja może jedynie uczulać na potrzeby i problemy chrześcijan. To politycy muszą podjąć odpowiednie działania - dodaje kierownik biura organizacji Open Doors Polska.

Muzułmanie się wstydzą

Islamscy ekstremiści chcą siłą narzucić swoją religię reszcie świata, a nieprzychylnych im innowierców skrócić o głowę. Czy Koran rzeczywiście nawołuje do przemocy?

- Muzułmanie dzielą się na sunnitów i szyitów. Wśród sunnitów jest odłam dżihadystów. Ekstremiści islamscy prowadzą świętą wojnę, chcą wyciąć tych, co nie wyznają Allaha. Ale Koran mówi co innego. Jest np. zapis "ty masz swoją religię, i ja mam swoją religię". Czyli jest wpisany szacunek. Nie ma też przymusu religii. Ekstremiści reprezentują skrajny odłam islamu. Znam duchownych islamskich. Sami się dziwią i wstydzą za tych, co tak interpretują religię - mówi o. Marcin Wrzos.

Leszek Osieczko: Uwierzyliśmy w zapewnienia, że islam zawsze jest religią pokoju. Rzeczywiście, może nią być, o ile wszyscy wokół wierzą w Allaha. Islamscy ekstremiści nie pozwalają, żeby wokół żyli chrześcijanie czy wyznawcy innych religii. Nawet islamu...

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje