Barszcz Sosnowskiego. Straż Pożarna nie pomoże

Barszcz Sosnowskiego – silnie toksyczna i bardzo niebezpieczna roślina. Wczoraj media informowały o śmierci kobiety, która, kosząc trawę, oparzyła się barszczem Sosnowskiego. Lekarze apelują o rozwagę i – w przypadku kontaktu z tą rośliną – jak najszybsze zgłoszenie się do placówki medycznej. W myśl powiedzenia "lepiej zapobiegać, niż leczyć", barszczu Sosnowskiego należy się pozbyć. Ale jak?

Samodzielna próba wycięcia tej rośliny może się źle skończyć. Barszcz Sosnowskiego jest silnie toksyczny i powoduje oparzenia chemiczne, szczególnie niebezpieczne m.in. dla osób starszych, dzieci, alergików czy cukrzyków.

Reklama

Próbujemy zatem postawić się na miejscu spacerowicza, który spostrzegł, że przy jednej z dróg na obrzeżach Krakowa rośnie barszcz Sosnowskiego.

Dzwonimy na Straż Pożarną, zgłaszając, że zauważyliśmy niebezpieczną roślinę. Co robić?  - My się tym nie zajmujemy, proszę dzwonić na Straż Miejską albo do Urzędu Miasta - słyszymy w słuchawce od dyżurnego.

Rzecznik Prasowy Komendanta Głównego Straży Pożarnej st. bryg. Paweł Frątczak wyjaśnia nam, że Straż Pożarna nie ma środków do skutecznego usuwania tej rośliny, dlatego nie przyjmuje zgłoszeń w tych sprawach. - Barszcz Sosnowskiego jest poza obszarem działań Straży Pożarnej - podsumowuje.

W takim razie próbujemy dalej. Dzwonimy do Urzędu Miasta Krakowa. Pani z centrali informacyjnej sprawdza, z kim nas połączyć. Po kilku minutach dostajemy numer Zarządu Infrastruktury Komunikacji i Transportu. Do ZIKiT nie możemy się dodzwonić - nie odbierają.

Próbujemy też z drugiej strony - Straż Miejska. Rzecznik prasowy SM w Krakowie Marek Anioł wyjaśnia, że takie zgłoszenia pojawiają się rzadko, ale jak już ktoś zadzwoni, strażnicy zgłoszenie przyjmują i przekazują dalej. Sami barszczu Sosnowskiego nie wycinają. Anioł odsyła nas do Centrum Zarządzania Kryzysowego w Krakowie.

Tam dowiadujemy się, że owszem, sprawa zostanie załatwiona, jeśli barszcz Sosnowskiego rośnie na terenie gminnym. Wtedy ZIKiT wyśle odpowiednich środki. Jeśli na prywatnym - to nie sprawa CZK.

Wiadomo, że w Polsce nie wolno hodować barszczu Sosnowskiego. Przypomina o tym m.in. dokument Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska pt. "Wytyczne dotyczące zwalczania barszczu Sosnowskiego (...) na terenie Polski", wydany w 2014 roku. Czytamy tam, że "biorąc pod uwagę zakazy określone w art. 120 ustawy o ochronie przyrody w Polsce nie wolno m.in. przetrzymywać, hodować, rozmnażać, oferować do sprzedaży i zbywać kaukaskich barszczy, w tym barszczu Sosnowskiego".

Czy zatem za niedopilnowanie usunięcia barszczu Sosnowskiego z prywatnej działki grozi mandat? - Raczej się tym nie zajmujemy, to nie jest plantacja marihuany - kwituje inspektor Mariusz Sokołowski, rzecznik policji.

Dla własnego bezpieczeństwa jednak, jeśli w prywatnym ogródku albo na działce wyrośnie barszcz Sosnowskiego, należy go usunąć.

Zwalczanie i zapobieganie rozprzestrzenianiu się barszczu Sosnowskiego są działaniami czasochłonnymi i kosztownymi. Najpopularniejszą metodą usuwania barszczy jest stosowanie herbicydów. Barszcz Sosnowskiego można też skosić, usunąć lub osłonić kwiatostan, przeciąć korzenie albo wykopać i wymienić glebę. Trzeba jednak pamiętać, że wszystkie te działania wykonywane w nieodpowiedni sposób mogą być dla osoby "walczącej" z tą rośliną opłakane w skutkach.

To co z tym barszczem zrobić? Wielu firm oferujących profesjonalne usługi w tym zakresie nie udało nam się znaleźć. Wszystko zatem wskazuje na to, że jest spora luka na rynku, która czeka na wypełnienie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy