Bulwersujące szczegóły debaty w Senacie. "Otwieramy piekielne wrota"

"Próba wprowadzenia homoadopcji"; "dzieci rodzą się chore"; "kupienie dziecka za pieniądze"; "trzeba zastosować wymuszony onanizm" - to tylko niektóre cytaty z wczorajszej debaty nad ustawą o leczeniu niepłodności, która odbyła się w Senacie. Senatorowie przez 14 godzin dyskutowali nad przyszłością dokumentu, debata trwała do pierwszej w nocy. Posiedzenia Senatu rzadko cieszą się aż takim zainteresowaniem. Tym razem padło jednak wiele ostrych słów.

W trakcie dyskusji senatorowie byli uprawnieni do zadawania pytań. W sumie padło ich kilkaset. Poruszano zagadnienia medyczne i finansowe. Najgorętszą dyskusję wywołały jednak kwestie etyki, moralności, a także religii. Odrzucenie ustawy zostało zarekomendowane przez senacką komisję zdrowia. Podczas gorącej debaty senatorowie z Prawa i Sprawiedliwości stanowczo wyrażali swój sprzeciw wobec omawianego projektu.

Reklama

Czudowska: Otwieramy piekielne wrota

Alicja Zając (PiS) pytała wiceministra zdrowia Igora Radziewicza-Winnickiego, czy znana mu jest encyklika Jana Pawła II "Evangelium Vitae", dociekała także, czy są mu znane przypadki "odrzucenia dzieci poczętych przez in vitro". - Jakie prawo dopuszcza zniszczenie życia dziecka w fazie zarodkowej, dlatego że zostało poczęte jako nadliczbowe albo jego płeć nie satysfakcjonuje rodziców, bo chcieli chłopca, a mają dziewczynkę, albo chcieli dziewczynkę, a mają chłopca? - pytała. 

W podobnym tonie wypowiadała się jej koleżanka partyjna Dorota Czudowska: "Zapewne państwo wiecie, że aby oddać w gabinecie lekarskim czy obok swoje męskie komórki rozrodcze, czyli nasienie, trzeba po prostu zastosować wymuszony onanizm. Bariera wstydu jest tak duża, że niektórym mężczyznom proponuje się oglądanie pornograficznych obrazów. Czy to jest miłość? Czy to jest poczęcie, o jakie nam chodzi? Czy w takich warunkach ma zostać poczęte życie? Czy w takich warunkach ma powstawać nowe życie, nowy człowiek?" - dopytywała.

- Piękne określenie stanu błogosławionego, bezpiecznego rozwoju pod sercem matki, zastępujemy słowami "dawstwo", "przechowywanie", "przetwarzanie", "testowanie" czy "dystrybucja". Przecież my omawianą tu ustawą otwieramy piekielne wrota. Piekielne wrota możliwości nadużyć i komplikacji wszelakiej natury, których dzisiaj nie potrafimy jeszcze przewidzieć - mówiła dalej Czudowska.

"Zespół ocaleńca"

Senator z partii Jarosława Kaczyńskiego, Czesław Ryszka, poszedł jeszcze dalej w swoich dywagacjach i mówił m.in. o "zespole ocaleńca". "Osoba urodzona w wyniku metody in vitro ma bardzo głębokie... ma poważne problemy psychologiczne - ma poczucie, że na drodze do jej urodzenia, do jej powstania wiele jej braci i sióstr uległo destrukcji, ewentualnie jest gdzieś zamrożonych i nigdy nie będzie możliwości ich adopcji?" - wyjaśniał. 

Igor Radziwicz- Winnicki, spierał się z senatorem Ryszką, wyjaśniając mu, że "zespół ocaleńca" nie jest znany medycynie, a takie zjawisko nie występuje. Mają to potwierdzać doświadczenia kilku milionów ludzi urodzonych dzięki metodzie in vitro.

"Czy dzieci bezpłodnych przenoszą bezpłodność?"

- Czy dzieci osób bezpłodnych przenoszą bezpłodność? Czy są na ten temat statystyki? Jeżeli tak, to jakie typy bezpłodności są u dzieci z in vitro? Przepraszam za ten skrót, wszystkie dzieci są takie same, ale tu musimy analizować sprawy w kategoriach medycznych, w takich kryteriach. Rozumie pan minister moje obawy - chodzi mi o to, czy nie doprowadzimy do tego, że w wyniku stosowania tej metody materiał genetyczny populacji będzie coraz słabszy. To pytanie ma taką intencję - wyjaśniał żarliwie senator Grzegorz Czelej (PiS).


Politycy martwili się także, czy rodzice mogą zastrzec, aby człowiek, który zostanie poczęty metodą in vitro "nie mógł trafić w ręce homoseksualistów", a także, czy ustawa zapobiegnie przypadkom kazirodztwa. - W Rosji był taki przypadek, kiedy kobieta urodziła dziecko homoseksualistom i to dziecko było traktowane jak zabawka, po prostu było przekazywane innym małżeństwom homoseksualnym, a to już była pedofilia - mówił senator Stanisław Kogut (PiS). Polityk dodał dalej, że według niego przyczyną niepłodności kobiet jest to, że chcą robić karierę i dopuszczają się aborcji, a także stosują środki "koncepcyjne". Dopiero później został poprawiony przez senatora Stanisława Gorczycę, że środki stosowane przez kobiety nazywane są antykocepcyjnymi. 

Wiesław Dobkowski dopytywał także, czy poprzez zamrażanie zarodków może dojść do patologii: "Czy zgodnie z tą ustawą jest możliwe, żeby nasienie zmarłej osoby, na przykład przez sto lat było zamrożone i po stu latach by z tego powstał zarodek. Bo jeżeli byłoby to możliwe, to byłaby taka patologia, że na przykład prawnuk byłby bratem czy siostrą innego potomka" - mówił, śmiejąc się pod nosem, senator. 

Kolejnym aktywnym politykiem PiS podczas tej debaty był Andrzej Matusiewicz. Polityk wymienił szereg chorób i problemów, z jakimi jego zdaniem zmagają się osoby poczęte metodą in vitro. - Są całe zespoły takich wad. Mają one różne nazwy, od nazwisk lekarzy: zespół Angelmana, zespół Beckwitha, zespół Russella-Silvera i inne. Chodzi tutaj przede wszystkim o hipotonię, to jest obniżenie napięcia mięśniowego, krótkogłowie, małogłowie, nadmierną wagę, skrajną otyłość, niedorozwój narządów płciowych i wiele innych - mówił.

- Nie ma związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy in vitro, leczeniem niepłodności a pojawieniem się wad genetycznych - dementował te słowa wiceminister zdrowia.

Pinior: Czuję się szantażowany

Główną przeciwniczką ustawy o leczeniu niepłodności w obozie PO jest senator Helena Hatka. Według niej ustawa "nie przystaje do oczekiwań społecznych". 

Inne zdanie wyraził jej kolega partyjny Józef Pinior": "Powiem szczerze, że w dzisiejszej debacie czuję się szantażowany. Czuję się tak, jakbyśmy mieli do czynienia z państwem polskim opartym na jednym Kościele, jednym światopoglądzie i jednej etyce, jakby państwo polskie było państwem konfesyjnym. Ale tak nie jest. Nie jest tak ani w polskiej rzeczywistości, ani na gruncie prawa, na gruncie konstytucji. Dzisiejsza debata pokazuje różnice pomiędzy koncepcją państwa konfesyjnego a koncepcją państwa rządów prawa, państwa, które daje obywatelom i obywatelkom wolność wyboru".

Senator Platformy Obywatelskiej Ryszard Knosala dopytywał o możliwości ewentualnej adopcji zarodków, a także o zmniejszenie ich ilości przy zamrażaniu. - Pan minister powiedział, że w nadmiarze pozostaje 2,07 zarodka. Czy gdyby obniżyć wspomnianą liczbę z sześciu do czterech, to wtedy można by, przynajmniej matematycznie, założyć, że wspomnianego nadmiaru wcale by nie było? Czy tak jest w rzeczywistości? - dociekał.

Kontrowersyjna ustawa w sprawie in vitro

Ustawa o leczeniu niepłodności, w której zawarte są zapisy regulujące procedury in vitro, została uchwalona przez Sejm pod koniec czerwca. Ustawa zezwala między innymi na dawstwo zarodków i zakazuje niszczenia tych zarodków, które zdolne są do prawidłowego rozwoju. 

Głosowanie w sprawie ustawy o leczeniu niepłodności w Senacie odbędzie się jutro.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje