​Burz będzie coraz więcej. Jak przetrwać nawałnicę?

Eksperci nie mają wątpliwości: gwałtowne burze będą coraz częstszym zjawiskiem. - Jesteśmy przygotowani - zapewnia w rozmowie z Interią st. bryg. Paweł Frątczak z Państwowej Straży Pożarnej.

Niedzielne burze, które przetoczyły się przez Polskę, postawiły na baczność straż pożarną w całym kraju. Strażacy musieli interweniować ponad 6 tys. razy. Największe zniszczenia wystąpiły na terenie województw: mazowieckiego, wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego. Wiatr zerwał dachy na blisko 800 budynkach.

Reklama

- Interwencje strażaków związane były głównie z usuwaniem tysięcy połamanych drzew, które tarasowały dziesiątki dróg i szlaków kolejowych, zabezpieczaniem plandekami lub folią uszkodzonych dachów budynków oraz wypompowywaniem wody z zalanych budynków - mówi Interii st. bryg. Paweł Frątczak.

- Musimy mieć świadomość, że burze, którym towarzyszą wichury, opady deszczu i gradu nie są nadzwyczajnym zjawiskiem w naszej strefie klimatycznej. Na pewno burz jest więcej i mają większą dynamikę niż kiedyś. Nie zmienimy natury, musimy nauczyć się z tym żyć - dodaje nasz rozmówca.

Frątczak zapewnia, że Państwowa Straż Pożarna dysponuje odpowiednimi zasobami - zarówno ludzkimi, jak i sprzętowymi - by radzić sobie z żywiołem.

- Jesteśmy przygotowani na usuwanie znacznie większych skutków tego typu zdarzeń. Kilkanaście lat temu, kiedy został opracowany raport klimatologów ONZ, przygotowaliśmy się do tego, zakupując większą ilość sprzętu, a także szkoląc strażaków. Od pewnego czasu dysponujemy własnymi magazynami, w których mamy zgromadzoną folię, plandeki. Przyjeżdżamy na miejsce tego typu zdarzeń z własnymi materiałami, z własnym sprzętem, by ten czas reakcji skrócić do minimum. Żeby nie było jak jeszcze parę lat temu, kiedy to obowiązkiem samorządów było dostarczanie tego typu materiałów. Chcemy po prostu jak najszybciej nieść pomoc, choć mamy świadomość, że tego typu zjawisk będzie coraz więcej. Ale to reakcja każdego z nas jest najważniejsza, by zminimalizować zagrożenie.

Jak więc powinniśmy się zachować w obliczu nadchodzącej gwałtownej burzy? Zasady są proste, ale przypomnień nigdy za wiele.

Zanim jednak zaczniemy zamykać okna czy zjeżdżać na pobocze, warto zaopatrzyć się w aplikacje ostrzegające o zjawiskach pogodowych. Jedną z nich jest aplikacja Regionalnego Systemu Ostrzegania.

Co zatem robić, kiedy wiemy, że idzie burza z nawałnicą?

- Należy pamiętać, że są to zjawiska, które zagrażają bezpośrednio naszemu zdrowiu i życiu. W miarę możliwości nie powinniśmy wychodzić podczas tego typu zjawisk z domu. Mimo że są upały, to kiedy spodziewamy się burzy, powinniśmy, wychodząc z domu, pozamykać okna, zabezpieczając wcześniej wszelkie przedmioty, które mogą znajdować się na parapetach i balkonach - wylicza Frątczak.

- Kiedy znajdujemy się na powietrzu i zastanie nas burza, wówczas nie wolno nam szukać schronienia pod drzewami, liniami i słupami energetycznymi, a także takimi lekkimi konstrukcjami jak wiaty autobusowe czy tramwajowe. Powinniśmy schronić się w budynku, ale nie wyglądać przez okna - dodaje ekspert.

A co z kierowcami?

- Kiedy podróżujemy, powinniśmy ograniczyć prędkość, najlepiej zatrzymać się na parkingu, na poboczu. Oczywiście nie pod drzewem czy linią energetyczną. Lepiej dojechać później, ale bez obrażeń.

Szczególnie niebezpiecznie w trakcie burzy jest nad wodą, a już śmiertelnie niebezpiecznie w samym akwenie.

- Jeśli wypoczywamy nad wodą i słyszymy nadchodzącą burzę, powinniśmy wyjść z wody, dopłynąć kajakiem, rowerem czy żaglówką do brzegu, zabezpieczyć sprzęt pływający. Nie wolno w czasie burzy przebywać w wodzie - przestrzega Paweł Frątczak.

W najbliższych dniach powinno być już spokojniej - meteorolodzy nie przewidują aż tak gwałtownych burz jak te niedzielne.

Dowiedz się więcej na temat: burze nad Polską | nawałnica

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy