​Burza po słowach rzeczniczki PiS. "Karygodne złamanie zasad kultury politycznej"

Uchwała Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego to opinia "zespołu kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy i szerzą anarchię w kraju" - powiedziała rzeczniczka klubu Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek. Tym zdaniem rozpętała prawdziwą burzę. O konsekwencjach wypowiedzi rzeczniczki PiS mówi nam dr hab. Norbert Maliszewski, specjalista ds. marketingu politycznego.

Mazurek o "kolesiach" w SN

Punktem wyjścia do burzy wokół słów Beaty Mazurek jest wtorkowe stanowisko Sądu Najwyższego na temat orzeczeń TK. Wynika z niego, że SN będzie stosował orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, nawet jeśli nie będą publikowane.

Reklama

"Stanowisko Sądu Najwyższego odbieram jednoznacznie. Jest to dalsze szerzenie anarchii w naszym kraju. Tak naprawdę zebrał się zespół kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy" - skomentowała sprawę Mazurek.

Jak dodała, odpowiedzią na uchwałę Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego będzie złożenie przez jej ugrupowanie nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu Trybunału Konstytucyjnego.

Komentarz rzeczniczki nie został jednak szybko zapomniany, gdyż w mediach rozpoczęła się prawdziwa burza.

Oburzenie po wypowiedzi rzeczniczki

Pierwsze negatywne głosy na temat słów rzeczniczki pojawiły się ze strony Nowoczesnej. Partia zapowiedziała, że do sejmowej komisji etyki trafi wniosek o ukaranie Beaty Mazurek. "Takie wyzwiska nie są godne posła Rzeczypospolitej Polskiej. Pani rzecznik chcielibyśmy przypomnieć artykuł z konstytucji, 178. (o niezawisłości i niezależności sędziów - przyp. red.). Nigdzie tam nie jest napisane, że to są 'kolesie'" - powiedziała Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej.

"Wzywamy do zaprzestania tego typu wypowiedzi" - napisały z kolei w swoim oświadczeniu zarządy stowarzyszeń sędziów "Iustitia", "Themis" oraz dwóch stowarzyszeń sędziów rodzinnych.

"My, sędziowie, członkowie zarządów stowarzyszeń sędziowskich kategorycznie sprzeciwiamy się tego typu wypowiedziom" - czytamy w ich stanowisku.

"Sformułowania użyte przez Panią Poseł Beatę Mazurek - rzecznika prasowego klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, w wypowiedzi telewizyjnej z 26 kwietnia 2016 roku, godzą w powagę urzędu Sędziego Sądu Najwyższego, naruszają autorytet Sądu Najwyższego, a tym samym całego wymiaru sprawiedliwości i porządek prawny w Państwie. Taka wypowiedź jest niedopuszczalna, nie powinna mieć miejsca w przestrzeni publicznej, zwłaszcza ze strony Posła na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej. Wzywamy do zaprzestania tego typu wypowiedzi, a tym samym do poszanowania standardów demokratycznego państwa prawa, którego fundamentem jest zasada trójpodziału władzy i ich równowagi" - napisali sędziowie.

Głos zabrali także posłowie PO. Borys Budka tak komentował zajście:

O sprawę zapytaliśmy także specjalistę ds. marketingu politycznego. - W każdej trudnej sytuacji Prawo i Sprawiedliwość działa na zasadzie polaryzacji. Oznacza to, że kategoryzuje - jesteś z nami albo przeciwko nam. W tym przypadku, kiedy SN jest przeciwko stanowisku PiS, jest nazwany "zespołem kolesi". To podważenie autorytetu Sądu i karygodne złamanie podstawowych zasad kultury politycznej - mówi nam dr hab. Norbert Maliszewski. 

- Warto też dodać, że PiS jest niespójny w swoich działaniach komunikacyjnych. Z jednej strony jest mowa o kompromisie, a później następuje pewnego rodzaju podgrzewanie emocji wokół sporu o TK - dodaje.

Reakcja PiS

Najdłużej czekaliśmy jednak na reakcję Prawa i Sprawiedliwości. Posłowie tej partii niechętnie komentowali słowa rzeczniczki. Komentarza odmówił np. Jacek Sasin, który na antenie Radiowej Trójki stwierdził, że "nie jest jego rolą komentowanie słów polityków z jego, a także innych partii". W podobnym tonie wypowiedział się także Jarosław Gowin, który na antenie TVN24 polecił, aby "nie stawiano go w roli komentatora debaty politycznej".

Bardziej wymowne były jednak komentarze Patryka Jakiego i Ryszarda Terleckiego. Gość Kontrwywiadu RMF FM Patryk Jaki uznał, że stanowisko Sądu Najwyższego dało pretekst Beacie Mazurek do wypowiedzenia się w taki sposób. Natomiast Ryszard Terlecki powiedział w Sejmie, że "niektórzy sędziowie przypominają sobie czasy PRL, gdy wymiar sprawiedliwości działał na polecenie polityczne". Jak dodał, słowa Mazurek to "potoczne określenie tego, z czym mamy do czynienia". "Niestety mamy do czynienia z bardzo przykrym zdarzeniem. Należą się słowa potępienia dla takiego rodzaju działań politycznych sędziów" - dodał. Szef klubu PiS potwierdził również, że Beata Mazurek pozostaje na swoim stanowisku.

- Nie spodziewam się negatywnych konsekwencji dla Beaty Mazurek. Ewentualnie, jeśli opinia publiczna wymusi na PiS reakcję, to być może dojdzie do jakiegoś pochylenia się nad językiem debaty - wskazuje ekspert.

- Władza sądownicza wyraziła odmienną niż PiS interpretację odnośnie do orzeczeń TK. To wszystko. Komentarze polityków PiS o tym, że jest to wyraz zaangażowania politycznego sędziów, to narracja, która ma na celu zachowanie poparcia elektoratu - dodaje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje