​Czym jest Polska dla uchodźcy?

Ok. 75 proc. osób, które przeszły przez wschodnią granicę Polski, prosząc o status uchodźcy, nigdy w Polsce nie pozostaje. Wniosek o taki status to dla większości tylko pretekst do dalszej podróży na zachód. Dlaczego tak się dzieje, czym może być Polska dla odległych nam kulturowo uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, a także jakie jest nastawienie Polaków do przybyszów z innych krajów - opowiada w rozmowie z Interią psycholog społeczny Leszek Mellibruda.

Polska nieatrakcyjna dla uchodźcy?

Ośrodki dla cudzoziemców to przystanki dla tych, którzy ubiegają się o nadanie statusu uchodźcy w Polsce. Mimo, że niedaleka droga dzieli ośrodki od granicy, często osoby, które mają przemierzyć tę trasę... znikają.

Reklama

Procedura nadawania statusu to w pierwszej kolejności złożenie wniosku w placówce straży granicznej. Ze względu na specyfikę grupy wnioskujących o status (głównie  obywatele Rosji (Czeczeni) oraz Gruzini, którzy niejednokrotnie podróżują całymi rodzinami, także z małymi dziećmi) w praktyce w Polsce ogromna część wniosków składana jest na jednym tylko przejściu granicznym - w Terespolu, na granicy polsko-białoruskiej. W czasie rozpatrywania wniosku przez Urząd ds. Cudzoziemców, osoby te przenoszone są do ośrodków pobytowych lub znajdują zakwaterowanie we własnym zakresie.

Często jednak procedura nadawania statusu, nie może być spełniona, ponieważ w chwili poproszenia Polski o pomoc, potencjalny uchodźca wyjeżdża z naszego kraju.  

Trudno wtedy zweryfikować, czy dana osoba rzeczywiście potrzebuje ochrony, o jaką poprosiła na granicy, czy też był to pretekst do tego, aby wyjechać na zachód. Osoby takie wyjeżdżają do innych krajów europejskich nielegalnie, przez co trudno oszacować liczbę imigrantów, którzy znajdują się w Niemczech, Francji, czy Wielkiej Brytanii.

- Jest kilka powodów, dla których tak się dzieje. Po pierwsze to oczywiście pieniądze i wszelkie czynniki materialne, jakie wpływają na podjęcie takiej decyzji. Oprócz tego Polacy są w ogonie Europy, jeśli chodzi o zaufanie do obcych. To też jest czynnik kulturowy, który uchodźcy mogą uwzględniać w podejmowaniu decyzji o wyjeździe z Polski. Jeśli istnieje możliwość budowania swojego gniazda w bardziej tolerancyjnym miejscu to z tego się zwykle korzysta - wyjaśnia psycholog społeczny Leszek Mellibruda.

Polacy są nam bliżsi niż inne narody

- Jeśli ja i moja rodzina otrzymamy status uchodźcy, to chcielibyśmy zostać w Polsce, znaleźć tutaj pracę i zacząć normalne życie. Język polski należy do grupy języków słowiańskich, więc będzie nam łatwiej się porozumieć. Polacy są nam bliżsi niż inne narody, jest nam tu dobrze - powiedział w rozmowie z Interią Denis - uchodźca z Ługańska.

Denis przyjechał do Polski ze względu na wojnę, jaka toczy się na Ukrainie.

- Przetrwaliśmy na Ukrainie pierwszy etap walk, później było coraz trudniej, ponieważ padł przemysł i pojawił się problem z zaspokojeniem podstawowych potrzeb życiowych. Średnia zapłata za pracę to w tej chwili 45 dolarów, za co nie da się przeżyć. Oprócz tego, praktyka jest taka, że aktualnie wypłacane są pieniądze za czerwiec, ale zeszłego roku. Większość pieniędzy idzie na wojnę - dodaje.

Mimo, że proces adaptacji przebiega łatwiej w kraju, który jest bliższy kulturowo, to jednak większość uchodźców wykazuje inną postawę niż Denis z Ługańska.

- Ci, którzy podejmują ryzyko ucieczki, biorą pod uwagę, że przyjdzie im się zmierzyć z adaptacją w odległej im kulturze - zauważa psycholog społeczny.

Najbardziej cierpią dzieci

Zatrważające statystyki dotyczące "znikania" uchodźców to problem bardzo złożony, ponieważ razem z potencjalnymi uchodźcami podróżują ich dzieci. Są to zwykle wielodzietne rodziny, w których nie brakuje dzieci w wieku szkolnym.

- Bywa tak, że dzieci przyjeżdżają do naszej szkoły, żeby za kilka tygodni czy miesięcy wyjechać. Wobec tego poczucie stabilizacji jest u nich na bardzo niskim poziomie. Kiedy coś się dzieje w domu, to widać po dzieciach, że są przygnębione, bo czują, że znów zbliża się moment wyjazdu - mówi dyrektorka Szkoły Podstawowej w Berezówce, gdzie znaczną część uczniów stanowią dzieci uchodźców.

- Desperacja rodziców i ich postawy są najważniejszym czynnikiem edukacyjnym, a nie uczestnictwo w życiu grupy rówieśniczej w swojej szkole. Dzieci "w podróży" mogą się nauczyć odporności na stres i są lepiej dostosowane do radzenia sobie z problemami, niż inne dzieci - twierdzi psycholog społeczny Leszek Mellibruda.

Głos dzieci jest jednak jednoznaczny - każde z nich chce zostać w Polsce, bo dobrze czuje się wśród rówieśników, z którymi może cieszyć się swoim dzieciństwem.

Czym będzie Polska dla uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki?

Bliscy nam kulturowo i językowo uchodźcy ze wschodu nieczęsto korzystają z pomocy naszego kraju. Jak zatem będzie wyglądała integracja osób, których kultura, tradycja, religia i język są nam zupełnie obce?

Jest to kwestia tym bardziej istotna, że Polska zadeklarowała przyjęcie dwóch tysięcy uchodźców. Taką deklarację złożył wiceminister spraw wewnętrznych Piotr Stachańczyk w Luksemburgu. Tysiąc imigrantów to uciekinierzy z Syrii, którzy przebywają w obozach dla uchodźców. Druga grupa licząca tysiąc osób to imigranci z Afryki Północnej, którzy przedostali się do Europy, przepływając Morze Śródziemne.

- Często, osobom, które przyjeżdżają do danego kraju towarzyszy postawa "należy mi się". Jeżeli otrzymują informację, że państwo będzie się nimi zajmować, to zwykle mają duże oczekiwania - mówi Leszek Mellibruda.

- Może się zdarzyć, że i ta grupa będzie próbowała przedostać się na bogatszy zachód. Ale nie przepuszczam, że to będzie masowy wyjazd. Większość na pewno zostanie w Polsce - dodaje.

Polacy nie chcą pomagać uchodźcom

Ostatnie badania opinii publicznej wskazują, że nawet 80 proc. Polaków nie jest skłonnych do przyjmowania uchodźców do naszego kraju. Polacy przychylni są tylko działaniom mającym na celu przesiedlanie do kraju osób z polskimi korzeniami z terenów byłego ZSRR oraz liberalnie patrzą na studentów-obcokrajowców.

Obawy związane z przybyciem uchodźców z Bliskiego Wschodu czy Afryki potęgowane są takimi kwestiami, jak odmienność kulturowa, religijna i językowa. Polacy obawiają się też negatywnych zachowań ze strony przybyłych osób, na co pośrednio składać się mogą brak pracy, czy wyznawana przez nich wiara. Tego rodzaju obawy doskonale widać w internecie. W jednym z komentarzy czytamy m.in. "Dlaczego jesteśmy zmuszani, by przyjmować obcych kulturowo? (...) A kto pytał o zgodę Polaków? Dlaczego nie ma referendum w tej poważnej dla kraju sprawie? Kto za Polaków decyduje?". 

- Problem niechęci wobec uchodźców to nie jest problem typowo polski. Austriacy, Niemcy, czy Francuzi też nie są przychylni uchodźcom. To jest ściśle związane z naszą postawą do obcych. Zawsze pojawia się podział - "my" i "obcy" - twierdzi ekspert. 

- Odmienność religijna też jest zasadniczą sprawą, pewnie znajduje się nawet w pierwszej dwójce powodów niechęci wobec uchodźców z Bliskiego Wschodu czy Afryki. Czynniki religijne nie budują tolerancji i otwartości, ponieważ za tym kryje się zagrożenie i wszelkie negatywne przykłady, kiedy za religię się ginęło i ginie - dodaje.

"Polski nie stać na wykarmienie polskich dzieci, więc może zamiast sprowadzania 2000 potencjalnych zamachowców, trzeba wprowadzić darmowe obiady w polskich szkołach? A uchodźców niech wezmą do siebie bogate kraje UE" - pisze kolejny użytkownik.

Kwestia finansowania pomocy dla uchodźców jest jedną z najczęściej pojawiających się wątpliwości w tej sprawie. 

- Koszty pomocy ponosi Unia Europejska. W ramach tego działania, na każdego uchodźcę możemy spodziewać się uzyskania jednorazowej wpłaty w wysokości 6 tys. euro - poinformowała rzeczniczka prasowa Urzędu ds. Cudzoziemców Ewa Piechota.

Ile naprawdę kosztuje utrzymanie uchodźcy w Polsce? Jak podaje Urząd ds. Cudzoziemców, roczny koszt to 4265 zł. Do tego trzeba doliczyć opiekę lekarską, bezpłatną naukę języka polskiego i możliwość kształcenia się w w polskich szkołach. I tak powstaje suma dochodząca do kilkunastu tysięcy złotych na osobę. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje