"Duda jest jak połączenie Kaczyńskiego i Kwaśniewskiego"

- Po dzisiejszym wystąpieniu Andrzeja Dudy widać, że łączy on w sobie dwa modele prezydentury i dwie osobowości dotychczasowych polskich prezydentów: Lecha Kaczyńskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego. - ocenia w rozmowie z Interią dr hab. Norbert Maliszewski, specjalista ds. marketingu politycznego z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wzorowanie się na Lechu Kaczyńskim, którego Duda uważa za swojego politycznego ojca, będzie widoczne w sposobie prowadzenia polityki zagranicznej. - Z orędzia wynika, że Duda będzie chciał zwiększyć aktywność polityczną w regionie Europy Środkowej i  będzie kontynuował obecne wektory dyplomacji, ale tak jak Lech Kaczyński, będzie mocniej akcentował swoje odrębne zdanie, jeśli chodzi o miejsce Polski w Unii Europejskiej i stosunki z Niemcami. Co więcej, tak jak Lech Kaczyński, Duda będzie miał podobny stosunek do Rosji i do tego, co się dzieje na Ukrainie. Będzie też chciał poszerzać sojusze na wschodzie -przewiduje ekspert.

Reklama

Natomiast jeśli chodzi o Aleksandra Kwaśniewskiego, to zdaniem Maliszewskiego, Duda ma podobny słuch społeczny. Można to zauważyć w stylu bycia zaprzysiężonego dzisiaj prezydenta. - Jest młody, dynamiczny, nie czyta z kartki - wylicza ekspert.

Duda dobrze odczytuje oczekiwania Polaków, którzy chcą zmiany modelu prezydentury. - Pewnie będziemy obserwować zmianę w odniesieniu do prezydentury Bronisława Komorowskiego. Duda będzie prezydentem aktywnym, i będzie to bardzo zaznaczał, głównie jeśli chodzi o obietnicę obniżenia wieku emerytalnego czy podniesienia kwoty wolnej od podatku - mówi Maliszewski.

Jego zdaniem środowisko PiS nie chce popełnić błędu Bronisława Komorowskiego, a aktywność Andrzeja Dudy będzie dużo większa, niż zakłada konstytucja, po to żeby budować wokół niego zaufanie i od początku zwiększyć szanse na reelekcję w kolejnych wyborach.

Maliszewski zauważa, że powtórzenie przez Dudę, w orędziu wygłoszonym przed Zgromadzeniem Narodowym, obietnic z kampanii wyborczej, nie jest przypadkowe. - PO zarzuca Dudzie, że to wystąpienie było kampanijne, i można się z tym zgodzić. Podczas orędzia rozgrywa się front walki, o to jak będzie odbierane ewentualne zaangażowanie Andrzeja Dudy w kampanię  parlamentarną i przejęcie całkowitej władzy przez PiS - tłumaczy ekspert.

W rozmowie z Interią dr hab. Norbert Maliszewski zauważa, że w czasie dzisiejszych uroczystości na sali plenarnej zarysował się już kształt przyszłych relacji prezydenta Dudy i rządu. - Przejawem tego było buczenie w Sejmie i zachowanie Donalda Tuska, który nie pojawił się na zaprzysiężeniu. Pamiętamy wojnę  o krzesła sprzed kilku lat. Teraz będziemy mieli do czynienia z grą, w której zarówno premier Ewa Kopacz jak i Andrzej Duda, będą odgrywać rolę współpracujących i koncyliacyjnych, ale w aksamitnych rękawiczkach będą starali się sugerować, że to ta druga strona jest prowokuje konflikty i hamuje działania - ocenia ekspert.

Ekspert wyjaśnia także, jaką rolę w budowaniu wizerunku Andrzeja Dudy odegra podniosła atmosfera, zauważalna w każdym miejscu, w którym pojawia się dzisiaj prezydent.  - Widać, że otoczeniu prezydenta zależy na tym, żeby pokazać jego popularność i entuzjazm związany ze zmianą. Jeśli otoczenie Dudy sugeruje, że Polska jest w ruinie, to trzeba ja naprawić, a naprawie służy być może patetyczne, ale jednak podniosłe celebrowanie zaprzysiężenia prezydenta - tłumaczy Maliszewski.

Zdaniem eksperta patos i entuzjazm to dwa kluczowe elementy, które będą towarzyszyć prezydenturze Andrzeja Dudy.

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Duda | prezydent | zgromadzenie narodowe | zaprzysiężenie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje